Avatar

W IMax na filmie 3D byłem wielokrotnie. Najlepszy z nich, to Stacja Kosmiczna 3D w pełni profesjonalny dokument. Bez skretyniałego narratora jak w przypadku innych dokumentów w 3D przygotowanych dla dzieci na poziomie teletubisiów czy smurfów. Avatar to pełnometrażowy film fabularny nakręcony w technologi 3D. Trwa 2:45 minut. Fabuła Tytanikowa, reżyserowany przez Camerona. To historia eksploatacji innej planety przez ziemian. Na planecie jest pewien surowiec wart ogromne pieniądze, największe jego złoża są usytuowane dokładnie pod domem-drzewem lokalnej społeczności. Nazwijmy ich Avatarianami, choć sami siebie nazywają ludźmi. Po chyba taki wybieg reżysera aby oglądający poczuli związek i utożsamili się z obcymi. Są to istoty żyjące w harmonii z przyrodą, kochający pokój. Nie tak jak wredni ziemianie żądni zysku. Tytułowy Avatar, to jakby biologiczny interfejs-istota na wzór i podobieństwo Avatarian w którym ziemianie mogą jakby zagnieździć swoją osobowość. Pewien ziemianin-kaleka steruje takim Avatarem i wchodzi w społeczność obcych. Poniekąd ma za zadanie z jednej strony przekonać ich do przenosin, a z drugiej szpiegować. Choć te elementy fabuły nie są przekazane w sposób jednoznaczny. Reżyser bardziej skupia się na pięknie tego obcego świata. Warto głównie pójść na film w wersji 3D właśnie dla obrazów tego lasu, tych wszystkich roślin, gór i zwierząt. W filmie są piękne sceny ujeżdżania ogromnych prehistorycznych ptaków. Są wiszące góry, splątane liany, świecące rośliny, drzewo dusz i wiele innych wspaniałości. W filmie można się dopatrzeć kilku moralnych trudnych pytań, które są zupełnie pomijająco wspomniane w filmie. Choćby zdrada własnej rasy. Ale film widocznie nie jest o tym. Ewidentnie widać, że reżyser bawi się technologią i chce zauroczyć widza obrazem nie treścią. Niestety technologia 3D jest technologią dopiero co raczkującą. Moim zdaniem w filmach fabularnych średnio się sprawdza. Podstawowy problem, to przedmioty bliższe nieostre na których oszukany trójwymiarowością mózg chce skupić wzrok i nie jest w stanie tego zrobić. Bo kamera już kiedyś wybrała za niego. W płaskim obrazie nie jest, to aż tak bolesne. Drugi problem, to dynamiczne obrazy. Najgorszy jest moment kiedy obraz jest filmowany z góry i kamera jedzie po okręgu. Ma się wrażenie spadania. Dla słabszych żołądków grozi to katastrofą. Oczywiście niewiele jest filmów które nie zakończyły by się masowym mordowaniem w imię pokoju. Ten nie jest niestety wyjątkiem. Dla mnie mógłby ten film skończyć się godzinę wcześniej na scenie przyjęcia Avatara do klanu. A potem żyli długo i szczęśliwie, a nie mordowali się przez następną godzinę. Choć trzeba przyznać, że cała końcowa apokalipsa robi ogromne wrażenie dźwiekowo-wizualne. Te sceny są powalające choć na inny sposób niż piękno przyrody tego obcego świata. Warto iść przede wszystkim na film w wersji 3D choć chętnie powtórnie zobaczę go na BD gdy mam nadzieje wyjdzie.

Komentarze