Mimo tego, że dziś kropiło. Pobiegliśmy, jestem pod wrażeniem. Trasa jak wczoraj. Do skrzyżowania i z powrotem. Znowu dziś zostałem w pracy półtorej godzinki. Basia załatwiła wszystko z wózkiem. Powiedzieli jej, że termin odbioru na 3 grudnia. A do tej pory to co? Ma ktoś pełzać? Na szczęście w innych miejscach można odebrać od razu. Nie pali się. Odbiorę we czwartek, bo jutro idziemy do kina. Zobaczyłem dziś na onecie chyba, a potem podobno było w TVN w faktach - Konrad ogląda. Filmik nakręcony jak pewna kobieta, chyba w Katowicach wjechała na drogę szybkiego ruchu i konsekwentnie jechała nią pod prąd około 700 metrów. Nie ma co się śmiać. Zazdroszczę jej uporu i konsekwencji. Widząc setki samochodów jadących pod prąd dalej być pewnym swego to godne podziwu. To naprawdę mocna osobowość. Takich ludzi nam potrzeba, a nie tych co się wahają i ciągle zmieniają zdanie.
Komentarze