Rewers

Ten film przywrócił mi wiarę w polskie kino. Nie czytałem żadnych recenzji wcześniej, postanowiłem, że nastawię się pozytywnie na film. Postanowiłem na niego iść po tym jak w kinie zobaczyłem zapowiedź. Dosłownie kilka czarno-białych kadrów i już wiedziałem, że będzie to dobry film. I tak jest. Film jest doskonały. Podobał mi się jak mało który. Może z samego początku trąca trochę nieudolnym polskim filmem, ale dosłownie po pięciu minutach staje się dojrzałym, dobrym kinem. Może Agata Buzek nie jest jeszcze jakąś świetną aktorką i z początku jakby trochę sztuczna ta jej gra była, ale po chwili można się przyzwyczaić do tej postaci. W filmie gra dosłownie czworo aktorów, reszta to postacie które na moment się pojawiają. Ale mimo tego każda z tych postaci bardzo wyrazista i dobrze zagrana. Dyrektor, czy niedoszły adorator Pan buchalter jakże przez tą chwilę barwna postać. Najlepiej zagrana postać, to chyba Bronek - narzeczony. Grany tutaj przez Marcina Dorocińskiego. Perfekcyjnie pokazana agonia po otruciu. Ta scena robi ogromne wrażenie, jest tak prawdziwa... W ogóle cała ta scena jest perfekcyjna, a przeprosiny Sabiny w trakcie umierania to wisienka na torcie tej sceny. Oczywiście Krystyna Janda i babcia Sabiny, też wspaniale wykreowane postacie. To trzeba po prostu zobaczyć. Film w zasadzie jest cały czarno-biały. Są też archiwalne zdjęcia, które mogłyby być trochę bardziej oczyszczone. Kolory pojawiają się tylko na parę chwil, jak wracamy do czasu teraźniejszego. Oprócz dobrej gry aktorskiej, samo opowiadanie obrazem jest też na wysokim poziomie. W przełomowym momencie filmu obraz staje się jak widziany przez plastikowy obiektyw. Sprawia wrażenie oglądania wszystkiego jakby przez dziurkę od klucza, jakby się coś tajnie podglądało. ma się wrażenie szpiegowania. Wszystko jest nieostre i jakieś takie powyginane. Jakby szwankowała perspektywa, to te sceny w których właśnie odmienia się nasz punkt widzenia na pewne sprawy. To właśnie tytułowy Rewers całej sprawy. Potem pozbywanie się trupa. I tu znowu kamera filmuje raz jakby ze strychy, czy antresoli, a raz jakby z podłogi z kąta pokoju. Na koniec dostajemy Agatę Buzek jako Babcię naprawdę dobrze ucharakteryzowaną i dobrze zagraną. W całym filmie jest mnóstwo moralnych pytań pozostawionych bez odpowiedzi. Jak już w zasadzie potępiliśmy Ubeka, to nagle Krystyna Janda go tłumaczy. Na koniec Sabina staruszka zapala mu świeczkę pod Pałacem Kultury.

Komentarze

marko pisze…
Miałem zamiar juz wczesniej zobaczyc ten film, zreszta kino mam teraz pod nosem przechodzac codziennie widze pare plakatow wsrod ktorych rewers zacheca jutro wybieram sie na ten film!!!
Unknown pisze…
No to ja czekam na Twoje wrażenia po filmie marko :)
Nomad, pocieszyłeś mnie stwierdzeniem, że nie cierpisz polskiego kina. Nie jestem w tym osamotniona! Jest życie na tej planecie... :)
Pozwolisz, że zostawię ślad po mojej radości na Twoim blogu, co by nie zasmucać Łukasza, który tak chciałby mnie do polskiego kina zachęcić. Misja stracona, chociaż on nie traci nadziei nawet po pięciu latach bezowocnych starań... :)
Nomad pisze…
Witam u siebie. Miło mi.
Unknown pisze…
Helo, będę nawiedzać, spodobało mi się tu :)