Nocne biegi

Biegamy dalej. Basia nie pęka kolejny tydzień. Dziś pobiegliśmy dalej. Basia przebiegła 2333 m ja zostawiłem ją pod domem i przebiegłem prawie 10 km. Niezmiernie się cieszę, że zacząłem biegać ponownie. Jestem gruby jak świnia. Czas się za siebie zabrać, zaniedbałem się. Ważę 80 km przy wzroście 178 jestem w górnej granicy normalnej wagi. Jeszcze kilo - dwa i zahaczę o nadwagę. Czas z tym skończyć. Tłuszczowi mówimy nie. Od jutra nic nie jem, aż będę ważył 74 kg. Żarty, żartami, ale trochę za dużo tłuszczyku w tall, a za mało mięśni w ramionach. Nie jest tak źle, ale mogło by być lepiej. Z jednej strony jak patrzę na kolegów w pracy. Owszem młodsi o 10, 15 lat w większości. To aż żal, że już nie mam takiej formy. Z drugiej jednak strony jak widzę tych spaślaków w moim wieku. To nie ma co się strzelać. W każdym razie jak tylko kolana nie wysiądą i nie przyjdzie trzaskający mróz, to z Basią będę biegał co dzień po te dwa-trzy kilometry. Choć deklaruje się, że chce dociągnąć do 5 km dziennie. To byłby niebywały sukces. A ja raz w tygodniu będę biegł swoje 10 km. Myślę, że to będzie dla zdrowia i kolana nie ucierpią. Jutro jadę na wywiadówkę do Konrada szkoły, ale mam nadzieję, że wrócę na ósmą i pobiegniemy jak co dzień.


Trasa do biegania 356808 - powered by Runmap

Komentarze

Nie, no, po co zaraz się strzelać...Jestem pełen podziwu dla tej dzielnej inicjatywy biegania. Ja najlepiej biegam na leżąco (moja ulubiona pozycja). Biegania biegającego nie stosuję. Pozostawiam to innym. Czy szanowna małżonka biega również dla...przyjemności, czy jedynie aby zadowolić swego lubego czyli pod presją?
Nomad pisze…
Tym razem Ona była inicjatorką biegania.
Naiwnie wierzę, że biega dla przyjemności, chociaż...