To nie to. Zachęcony recenzją Hołdysa i jeszcze kilkoma innymi osobami. Wybrałem się dziś z Basią na "MJ" film dokumentalny "This is it" Niestety zawiodłem się. Nie bardzo wiem czym się większość tak podnieca. Dokument jest wręcz nudny. Michael pląsa sobie leniwie po scenie.
Muzyka czasami żywa, ale żeby mnie jakoś specjalnie poruszyła. Film pokazał jakiegoś człowieczka śpiewającego sobie coś tam na scenie i chodzącego czasami bardziej energicznie. W zasadzie można by powiedzieć, że to jakiś tam zbiór teledysków i nic więcej. Nic ten film nie mówi ani o muzyce ani o człowieku. Nie chce mi się wierzyć aby podczas prób nie powstawał jakiś film, nie było takiego zamierzenia? A ten film wygląda na przypadkowe posklejane ujęcia z kamer które akurat szczęśliwie były włączone. Przecież to miało być ogromne wydarzenie. Nikt nie miał zamiaru sfilmować przygotowań? Tylko tak przez przypadek od czasu do czasu włączono jakąś kamerę? Oglądałem niedawno film dokumentalny o Michaelu. Pokazał go może nie do końca prawdziwie, ale coś powiedział o tym człowieku. Kiedyś miałem też okazję oglądać film dokumentalny o przygotowaniach Madonny do koncertu. To było coś niesamowitego. Ogromna praca, żywioł na scenie. Ten film w porównaniu z tamtym wypada blado i mizernie. Nie wart uwagi. Przez pierwsze piętnaście minut miałem nadzieję, że się rozkręci. W połowie straciłem jakąkolwiek i zaczął mnie irytować trajkoczący jakiś facet z tyłu. Ciągle spoglądałem na zegarek kiedy się skończy ta nuda. Nie lubiłem nigdy tej muzyki. Osoba piosenkarza raczej była mi zawsze obojętna. Zapewne dla wielu, i tak w ogóle, była to niebanalna postać. Z tych powodów chociażby zasługuje na lepszy film. Może jeszcze taki powstanie. Ten chyba został zrobiony w pośpiechu i dlatego jest nijaki.
Muzyka czasami żywa, ale żeby mnie jakoś specjalnie poruszyła. Film pokazał jakiegoś człowieczka śpiewającego sobie coś tam na scenie i chodzącego czasami bardziej energicznie. W zasadzie można by powiedzieć, że to jakiś tam zbiór teledysków i nic więcej. Nic ten film nie mówi ani o muzyce ani o człowieku. Nie chce mi się wierzyć aby podczas prób nie powstawał jakiś film, nie było takiego zamierzenia? A ten film wygląda na przypadkowe posklejane ujęcia z kamer które akurat szczęśliwie były włączone. Przecież to miało być ogromne wydarzenie. Nikt nie miał zamiaru sfilmować przygotowań? Tylko tak przez przypadek od czasu do czasu włączono jakąś kamerę? Oglądałem niedawno film dokumentalny o Michaelu. Pokazał go może nie do końca prawdziwie, ale coś powiedział o tym człowieku. Kiedyś miałem też okazję oglądać film dokumentalny o przygotowaniach Madonny do koncertu. To było coś niesamowitego. Ogromna praca, żywioł na scenie. Ten film w porównaniu z tamtym wypada blado i mizernie. Nie wart uwagi. Przez pierwsze piętnaście minut miałem nadzieję, że się rozkręci. W połowie straciłem jakąkolwiek i zaczął mnie irytować trajkoczący jakiś facet z tyłu. Ciągle spoglądałem na zegarek kiedy się skończy ta nuda. Nie lubiłem nigdy tej muzyki. Osoba piosenkarza raczej była mi zawsze obojętna. Zapewne dla wielu, i tak w ogóle, była to niebanalna postać. Z tych powodów chociażby zasługuje na lepszy film. Może jeszcze taki powstanie. Ten chyba został zrobiony w pośpiechu i dlatego jest nijaki.
Komentarze