Nareszcie przyszły zamówione płyty i książka z merlina. Długo wyczekiwana przeze mnie płyta Agnieszki Chylińskiej o nazwie "modern rocking" nie jest znowu takim szokiem jak to opisują. Aż tak bardzo nie jestem zaskoczony. Po przedostatniej płycie i w ogóle całej jej twórczości jeszcze w O.N.A owszem jest totalnie inna. Przedostatnia solowa płyta była pewnym, jak dla mnie przegięciem pod względem tekstów. Ta jest przegięciem w drugą stronę. Z dwojga "złego" w zasadzie wolę tą przedostatnią "Winna" Czytając tytuły utworów tej najnowszej w pewnym momencie pomyślałem, że to jakiś żart pani Agnieszki.
Ale cóż każdy ma prawo wyrażania siebie jak chce. Jestem też ogromnie zdziwiony, że słowa każdego utworu są autorstwa Chylińskiej. Byłem przekonany, że płyta ta, to jakby uzupełnienie kiczu w który się pani Agnieszka zdaje zabawiać w TVN I jest adresowana do odbiorców tej papki telewizyjnej. Poniekąd chyba tak jest, albo po prostu dusza artysty zapragnęła uzewnętrznić i niejako zwerbalizować ten etap swojej działalności jako osoby znanej/lubianej przez publikę tej jakże wątpliwej intelektualnie rozrywki jaką są emitowane w TVN pozycje, a w których Ona z nie do końca dla mnie jasnych powodów bierze udział. Jednym słowem jeśli Chylińska będzie brnęła w tę stronę, niestety przestanę kupować jej płyty. Jedynie z niedowierzania i nadziei pewnie kupię kolejną tego typu płytę jeśli takowa wyjdzie. Trzeba jednak wreszcie przyznać, że mimo niezbyt lubianego gatunku muzycznego jaki reprezentuje ta płyta coś w niej jest. Chyba z rozpędu, podziwu dla artystki i pamięci dawnych płyt. Słychać czasami echa pięknie załamującego się głosu, niejako resztki znaku firmowego Chylińskiej. Ale może są to tylko projekcje moich oczekiwań, że może jednak... Z drugiej strony jest to gatunek niemalże identyczny z tym który uprawia lubiana przeze mnie Madonna. Ale z motyką na słońce. Ja po prostu lubię słuchać dobrej muzyki. Chylińska bardzo mi się podobała w O.N.A Mniej w Chylińskiej, a już prawie w ogóle w tej najnowszej. Może się jakoś przekonam słuchając kilkakrotnie. Jednorazowe słuchanie to chyba jednak za mało.
Ale cóż każdy ma prawo wyrażania siebie jak chce. Jestem też ogromnie zdziwiony, że słowa każdego utworu są autorstwa Chylińskiej. Byłem przekonany, że płyta ta, to jakby uzupełnienie kiczu w który się pani Agnieszka zdaje zabawiać w TVN I jest adresowana do odbiorców tej papki telewizyjnej. Poniekąd chyba tak jest, albo po prostu dusza artysty zapragnęła uzewnętrznić i niejako zwerbalizować ten etap swojej działalności jako osoby znanej/lubianej przez publikę tej jakże wątpliwej intelektualnie rozrywki jaką są emitowane w TVN pozycje, a w których Ona z nie do końca dla mnie jasnych powodów bierze udział. Jednym słowem jeśli Chylińska będzie brnęła w tę stronę, niestety przestanę kupować jej płyty. Jedynie z niedowierzania i nadziei pewnie kupię kolejną tego typu płytę jeśli takowa wyjdzie. Trzeba jednak wreszcie przyznać, że mimo niezbyt lubianego gatunku muzycznego jaki reprezentuje ta płyta coś w niej jest. Chyba z rozpędu, podziwu dla artystki i pamięci dawnych płyt. Słychać czasami echa pięknie załamującego się głosu, niejako resztki znaku firmowego Chylińskiej. Ale może są to tylko projekcje moich oczekiwań, że może jednak... Z drugiej strony jest to gatunek niemalże identyczny z tym który uprawia lubiana przeze mnie Madonna. Ale z motyką na słońce. Ja po prostu lubię słuchać dobrej muzyki. Chylińska bardzo mi się podobała w O.N.A Mniej w Chylińskiej, a już prawie w ogóle w tej najnowszej. Może się jakoś przekonam słuchając kilkakrotnie. Jednorazowe słuchanie to chyba jednak za mało.
Komentarze