Chińskie świnie i Agnieszka w negliżu.

Przesłuchałem wreszcie tą płytę Chylińskiej na spokojne w ciszy, potem jeszcze raz na słuchawkach i kolejny w samochodzie. I kurcze nijak nie mogę się tam doszukać czegoś co by mi się podobało. Tak po prawdzie to najbardziej z tej płyty podoba mi się wkładka. Nie, to oczywiście żart. Ale fakt, faktem nawet wkładka jest utrzymana w takiej konwencji muzyki dla rozwrzeszczanych nastolatek/ków. Jak to zwykle bywa piosenkarka uprawiająca taką muzę w teledysku obowiązkowo musi ganiać w majtkach i staniku po scenie. Jakby jakiś deficyt ubrań w tej Ameryce był. No może idzie na litość - kupcie płytę, bo ja biedna nie mam w co się ubrać. Na tej wkładce Chylińska też w jakiś koronkach i w pościeli. Rozumiem, spieszyło się i fotograf zastał ją z samego rana. Nie zdążyła się ubrać. Dobra tyle tych złośliwości wystarczy. Na płycie może dwie pozycje mi się podobają, no góra trzy. Tak trochę. Jedna z nich, to otwierająca płytę 'Ostatnia łza' Zawiera więcej słów niż dziesięć. I ewidentnie jest wytłumaczeniem czemu tak się zmieniła i skąd taka płyta. I za to lubię panią Agnieszkę. Życzę powodzenia w poszukiwaniach. Tak, zaufam zgodnie z pytaniem/prośbą i kupię jeszcze jedną płytę, oby nie ostatnią.

Przejdźmy teraz do świń i chińszczyzny. Przy okazji kupiłem też dwie inne płyty zainspirowany blogiem Hołdysa. Świnie i I Ching. Jeju czemu ja takiej muzyki nie słuchałem. Wiele straciłem. Muszę teraz nadrobić. Muszę kupić więcej. Niestety trudno dostać. To już tyle czasu minęło. Nie znałem gościa w ogóle, ale poczytałem o nim trochę, co piszą na różnych serwisach muzycznych i wikipedii. Szacunek temu panu się należy. Mam nadzieję, że jeszcze coś stworzy na miarę dawnych utworów. Strasznie mi się podoba zwłaszcza I Ching. Na razie przesłuchałem po dwa razy, ale za każdym razem podoba mi się dwa razy bardziej.

Komentarze