Dziś mimo deszczu udało się wybrać na spacer. Konrad dowiedział się, że nad granością powstają nowe bouldery. Jego trener ze ścianki podobno chce opisać te bouldery i zrobić topo.
Poszliśmy więc na poszukiwania tych skałek. Weszliśmy w las zaraz za wejściem na główną drogę. Pamiętałem, że powinna być tam ścieżka. Znalazła się. Od wejścia w las dał się słyszeć hałas motokrosowców. Las ten to południowa ściana Rowu Krzeszowickiego. Miejscami 150 metrów w pionie od podstawy. Tam właśnie próbują sił w wyjeżdżaniu w górę. My poszliśmy dalej. Po piętnastominutowych poszukiwaniach znaleźliśmy skałki. Ale są to dosłownie dwa większe głazy.
Konrad twierdzi, że można zrobić tam kilkanaście dróg. Potem poszliśmy na samą górę lasu. I cały czas ścieżką w lesie przy samej granicy poszliśmy na Kleszczów. Chciałem zobaczyć te powalone drzewa. Na górze jeszcze jest biało. Masa połamanych gałęzi. Miejscami nie widać ścieżki. Muszę na wiosnę pojeździć tam na rowerze. Z Kleszcowa jest zjazd wąwozem wzdłuż asfaltu. Mam nadzieję, że do wiosny zostanie ta ścieżka oczyszczona. Około szesnastej mieliśmy dziś umówioną już od dawna wizytę chrześnicy Basi. Byliśmy u nich na ślubie w tamtym roku. Dziś przyszli pokazać nam wreszcie zdjęcia ze ślubu i z wesela. Przynieśli też film. Bardzo miło posiedzieliśmy kilka godzin.
Poszliśmy więc na poszukiwania tych skałek. Weszliśmy w las zaraz za wejściem na główną drogę. Pamiętałem, że powinna być tam ścieżka. Znalazła się. Od wejścia w las dał się słyszeć hałas motokrosowców. Las ten to południowa ściana Rowu Krzeszowickiego. Miejscami 150 metrów w pionie od podstawy. Tam właśnie próbują sił w wyjeżdżaniu w górę. My poszliśmy dalej. Po piętnastominutowych poszukiwaniach znaleźliśmy skałki. Ale są to dosłownie dwa większe głazy.
Konrad twierdzi, że można zrobić tam kilkanaście dróg. Potem poszliśmy na samą górę lasu. I cały czas ścieżką w lesie przy samej granicy poszliśmy na Kleszczów. Chciałem zobaczyć te powalone drzewa. Na górze jeszcze jest biało. Masa połamanych gałęzi. Miejscami nie widać ścieżki. Muszę na wiosnę pojeździć tam na rowerze. Z Kleszcowa jest zjazd wąwozem wzdłuż asfaltu. Mam nadzieję, że do wiosny zostanie ta ścieżka oczyszczona. Około szesnastej mieliśmy dziś umówioną już od dawna wizytę chrześnicy Basi. Byliśmy u nich na ślubie w tamtym roku. Dziś przyszli pokazać nam wreszcie zdjęcia ze ślubu i z wesela. Przynieśli też film. Bardzo miło posiedzieliśmy kilka godzin.


Komentarze