Wczoraj po pracy wybrałem się do rodziców. Po drodze wstąpiłem jeszcze do sklepu i byłem na miejscu przed siedemnastą. Prawie cały dzień wczoraj padało. Sobotę chcę sobie pozostawić na jakieś prace ogrodowe, choć nie wiem czy nie będzie padało. A niedzielę może wybierzemy się na jakiś spacer lub rower. Tak w rozmowie z rodzicami wśród wszelakich tematów.
Mama opowiedziała mi takie zdarzenie: Rodzice lubią spacerować, mieszkają za Wieliczką i są tam też ładne tereny do spacerów. Z racji wieku spacery są jak najbardziej potrzebne. Szli sobie kiedyś ulicą w okolicach rzeki Wilgi na drodze w stronę Myślenic. Na skrzyrzowanie wjechał stary polonez i z okna wychyliła się równie stara głowa. Wypowiedziała wieśniackie zdanie, a jakże. "Gdzie moci kłoc" Początkowo rodziców zatkało. Po jakiejś chwili dopiero skojarzyli. Tłumacząc na ludzki język, znaczyło to "gdzie macie koc" sugerując, że rodzice byli w lesie i na kocyku. To miała być taka prześmiewcza uwaga, że w tym wieku chodzą na spacery jak młodzi zakochani. Żal mi takich ludzi z dwóch powodów. Pierwsze, wieśniacką gębę życie im tak wykrzywiło, że nie potrafią powiedzieć po ludzku prostego zdania, muszą przekręcać wszystkie wyrazy jakby mięli kluchy w gębie. Drugie, ich życie polega tylko i wyłącznie na jedzeniu, sraniu i spaniu. Niczym się nie różni od świni w oborze. Kontynuując ten wątek. Ostatnio przy okazji wizyty gości z Paryża spotkaliśmy się z nimi na lodach w galerii. I tamta Basia z zaskoczeniem zwróciła uwagę jak szliśmy gdzieś: "To wy jeszcze za rękę chodzicie?" No tak, zawsze tak chodziliśmy i nadal chodzimy, będziemy pewnie już tak do końca życia chodzili. Robimy to zupełnie automatycznie. Jak się zastanowiłem potem, to faktycznie zawsze jak gdziekolwiek idziemy, idziemy trzymając się za ręce. Mimo tego, że jesteśmy dwadzieścia lat po ślubie. To już taki nasz automatyzm. Faktycznie niezwykle rzadko widzę jakieś małżeństwa które idąc trzymały by się za ręce, po za jakimiś jedno-dwu letnimi. Potem już pozostaje tylko szarość dnia codziennego. My też często chodzimy na spacery, tak trzymając się za ręce! Jak będziemy mieli 80 lat i jak Bóg da dożyć takiego wieku, też tak będziemy chodzili. A niech wszyscy wyśmiewają i zazdroszczą.
Mama opowiedziała mi takie zdarzenie: Rodzice lubią spacerować, mieszkają za Wieliczką i są tam też ładne tereny do spacerów. Z racji wieku spacery są jak najbardziej potrzebne. Szli sobie kiedyś ulicą w okolicach rzeki Wilgi na drodze w stronę Myślenic. Na skrzyrzowanie wjechał stary polonez i z okna wychyliła się równie stara głowa. Wypowiedziała wieśniackie zdanie, a jakże. "Gdzie moci kłoc" Początkowo rodziców zatkało. Po jakiejś chwili dopiero skojarzyli. Tłumacząc na ludzki język, znaczyło to "gdzie macie koc" sugerując, że rodzice byli w lesie i na kocyku. To miała być taka prześmiewcza uwaga, że w tym wieku chodzą na spacery jak młodzi zakochani. Żal mi takich ludzi z dwóch powodów. Pierwsze, wieśniacką gębę życie im tak wykrzywiło, że nie potrafią powiedzieć po ludzku prostego zdania, muszą przekręcać wszystkie wyrazy jakby mięli kluchy w gębie. Drugie, ich życie polega tylko i wyłącznie na jedzeniu, sraniu i spaniu. Niczym się nie różni od świni w oborze. Kontynuując ten wątek. Ostatnio przy okazji wizyty gości z Paryża spotkaliśmy się z nimi na lodach w galerii. I tamta Basia z zaskoczeniem zwróciła uwagę jak szliśmy gdzieś: "To wy jeszcze za rękę chodzicie?" No tak, zawsze tak chodziliśmy i nadal chodzimy, będziemy pewnie już tak do końca życia chodzili. Robimy to zupełnie automatycznie. Jak się zastanowiłem potem, to faktycznie zawsze jak gdziekolwiek idziemy, idziemy trzymając się za ręce. Mimo tego, że jesteśmy dwadzieścia lat po ślubie. To już taki nasz automatyzm. Faktycznie niezwykle rzadko widzę jakieś małżeństwa które idąc trzymały by się za ręce, po za jakimiś jedno-dwu letnimi. Potem już pozostaje tylko szarość dnia codziennego. My też często chodzimy na spacery, tak trzymając się za ręce! Jak będziemy mieli 80 lat i jak Bóg da dożyć takiego wieku, też tak będziemy chodzili. A niech wszyscy wyśmiewają i zazdroszczą.
Komentarze