Skończone

Wstałem dziś 7:30 zjadłem śniadanie. Podłubałem przy mojej stronce domowej. Potem odkurzyłem cały dom. Pojechałem z Basią po zakupy. I trochę przed jedenastą wziąłem się za kopanie. około 14:00 przegonił mnie deszcz. Myślałem sobie, że już po sprawie, ale profilaktycznie nie poszedłem pod prysznic. Zacząłem oglądać Resident Evil - Zagłada. Nagrałem go z ciekawości, sądząc, że przeglądnę na przewinięciu. Co jakiś czas zerkałem czy nie przestaje lać. Przestało po 10 minutach. Okazało się, że film jest nawet możliwy do oglądnięcia. Posiada jakąś tam szczątkową fabułę. Pierwsza część, kiedyś tam była fajnym filmem SF takim co to można oglądnąć z popkornem i zapomnieć za godzinę o czym był. Drugą część można było streścić: wpadła do piwnicy i zarzynała trupy przez półtorej godziny. Ten był prawie jak pierwszy, ciut gorszy, no bo nie pierwszy. Bardzo lubię Mile Jovovich po Piątym elemencie Po około pół godzinie poszedłem kopać dalej. Mniej więcej parę minut przed osiemnastą skończyłem. Pięć godzin kopania prawie. Poszedłem pod prysznic, myjąc głowę zacząłem dostawać skurcze bicepsów przy podniesionych rękach. Ja zwierze biurowe nie jestem przyzwyczajony do machania łopatą i wożenia taczek przez pięć godzin. Swoją drogą muszę coś kupić na te skurcze. Magnes i Potas. Jeść więcej bananów. Niedługo będę miał badania z pracy, to poproszę lekarkę o jakąś receptę. Póki co chyba sobie kupię takie ogólnodostępne. Skończyłem kopać, wykopałem całą dziurę. Teraz pozostało tylko wsypać kamień. Ale już widzę, że zabraknie. Cieszę się strasznie, że się tak zmobilizowałem. Myślę, że wsypać kamień, to kwestia tygodnia. I na ten rok koniec. Reszta w przyszłym roku. Mam nadzieję. Basia dziś była na imprezie. Koleżanki z pracy zorganizowały sobie u Gośki na podwórku imprezę. To jest niecały kilometr od nas. Około 19:00 pojechałem z mokrą głowa na rowerze w kasku do sklepu. Miałem straszną ochotę zrobić sobie jajecznicę. Nie miałem czasu zrobić sobie nic na obiad. Ale Konrad stwierdził, że zjadł by zapiekanki, więc zrobiliśmy zapiekanki. Zjadłem pięć kromek z kiełbaską zapieczonym serem. Na to rzodkiewka, szczypiorek, pomidor i papryka. Dużo pieprzu i szczypta soli. Pychota. Jutro wybieram się do Mamy na rowerze, ale czuję, że będzie jutro deszcz.

Komentarze