Wybrałem się dziś na wycieczkę rowerową z zamiarem dojechania do rodziców za Wieliczkę. Po drodze chciałem sprawdzić czy uda się przejechać zaraz za Zabierzowem przez oczyszczalnię ścieków. Ostatnio pojawiły się najnowsze zdjęcia Krakowa i okolic na GoogleMaps. Zdjęcia są dosłownie z przed miesiąca. Widać początek budowy obwodnicy Zabierzowa. Ta zaczęła się miesiąc temu. Okazuje się, że droga przez oczyszczalnie jest bardzo dobrą szutrową drogą. Dosłownie po dwóch kilometrach przechodzi w wąską asfaltową drogą. Potem jadąc dalej Balicką można dojechać asfaltami, aż do Królowej Jadwigi. Stamtąd wjeżdżając do Lasku Wolskiego czarnym szlakiem u stóp Kopca Kościuszki można dojechać na most przy Monte Casino dawnej Zielnej. Co ciekawe jest tam kopiec Jana Pawła II. Potem Kapelanką i pobocznymi drogami za Tesco przez Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach potem Kurdwanów i Barycz. Kurdwanów to okropne architektoniczne osiedle. Bloki przeróżnych kształtów. Jakiś pijany architekt dał zezwolenie na budowę tych osiedli. Wszystko przypomina bardziej slumsy niż jakieś osiedle. Jadąc dalej obok wysypiska śmieci Krakowa. Dojechałem w końcu w pobliże Wieliczki i dalej na pod górę na Sygneczów i Sierczą. Zjechałem w dół i już byłem u rodziców. Posiedziałem godzinkę i pojechałem w drogę powrotną, ale teraz postanowiłem odwiedzić parę miejsc z dzieciństwa, czyli Wieliczkę. Rynek niestety cały w remoncie. Do Wieliczki zjechałem z Rożnowy. Wspaniała droga z wielkiej kostki granitowej. Chyba jedyna taka w okolicy Krakowa. Kostka ma wymiary 20x20 cm albo i więcej. Na dodatek do Wieliczki zjeżdża się z wielkiej góry serpentynami po tej kostce. Szczeliny w kostce są na rozmiar opony. Trzeba ostrożnie jechać. Z Wieliczki ruszyłem w stronę Prokocimia gdzie mieszkałem od dziewiątego roku życia. Pojechałem od strony Szpitala w Prokocimiu i bunkrów za Tesco. Gdzie jako dzieci bawiliśmy się i zakładali obozy. Tam też pokonywaliśmy dziecięce strach wchodziwszy w najdłuższe korytarze, zupełnie po ciemku. Teraz wszystkie wejścia zostały zamurowane. Przez osiedla i Park w Prokocimiu dojechałem do mojego osiedla. Aż dziw bierze, że kiedyś dziesiątki dzieci z pod muru przy parku jeździło z górki na nartach, sankach i czym się dało. Ta górka ma długość moich nart! My potrafiliśmy zjeżdżać stamtąd, aż na mostek na Drwince. Z parku pojechałem na osiedle na którym mieszkałem. Nie ma już mojego drzewa przy ujściu kanału. Wejście do kanału jest zamurowane! A ja jako pierwszy wśród kolegów doszedłem nim, aż do końca. Czyli trzy studzienki. Dalej kanał przechodził w rurę. Szło się tak zwaną metodą "tyłkową" Z jednej strony zapierając się nogami, z drugiej tyłkiem o kanał. Nawet jak ktoś miał gumiaki, to nie można było się zdradzić przed mamą w lecie ubierając gumiaki, że się idzie w kanał. Pojeździłem po osiedlu i potem pojechałem pod podstawówkę. Tu po raz kolejny pożałowałem, że nie wziąłem aparatu. Narodził się pomysł, aby pojechać ponownie tą trasą. Zrobić opis, zdjęcia i interaktywną mapę moich miejsc z dzieciństwa. To były wspaniałe czasy. Ze szkoły tajną drogą do Płaszowa i potem przez rynek w Krakowie do domu. Ponownie pojechałem koło oczyszczalni przed Zabierzowem i wyjeżdżając na główną drogę po raz ostatni pożałowałem, że nie zabrałem aparatu. Jechali całą drogą w asyście policji motocykliści po raz kolejny protestować na autostradę. Sięgali chyba po Kraków. Było ich po prostu chyba tysiące. Niekończąca się czarna rzeka. NIe chciałem czekać. Więc wjechałem między nich. Zamachałem tylko rękami, aby mnie nie rozjechali. Kolumna jechała powoli. Chwilę jechałem między nimi. Potem ruszyłem do domu, a oni w stronę Balic na autostradę.
Komentarze