Reinstalacja

W niedzielę wybrałem się oczywiście na wycieczkę rowerową zaraz po kościele. Około 12:00 ruszyłem przez Zabierzów, koło oczyszczalni i tym razem nie przez Lasek Wolski, a cały czas prosto wzdłuż Rudawki. Pominąłem tylko tą część gdzie się jedzie wąską koleiną na szerokość opony. Okazało się, że przejazd przy Błoniach zawsze strasznie zarośnięty, ten koło samego murku Rudawki został przycięty. Potem pojechałem na pierwszy most przy Jubilacie Wisłą i z mostu prosto uliczkami pod Szkołę Łączności. Tam skierowałem się poprzednią trasą koło Tesco i uliczkami do przejścia podziemnego pod Zakopianką. Potem koło Sanktuarium i tak dojechałem na Kurdwanów. Tym razem wziąłem aparat i porobiłem kilka zdjęć tego chaosu architektonicznego jakim jest Kurdwanów. Stamtąd skierowałem się pod park w Prokocimiu.

Obfotografowałem parę miejsc i pognałem na osiedle na którym mieszkałem. (To właśnie blok w którym mieszkałem) Znowu parę zdjęć. To wszystko do planowanej interaktywnej trasy wspomnień. Pojechałem pod szkołę, dawne kino i bibliotekę. Sfotografowałem nawet dawną szkołę. Z tego wszystkiego zupełnie zapomniałem, że miałem pojechać do Wieliczki. W drodze powrotnej zmogło mnie straszne zmęczenie. Nie wiem czy to pogoda, czy po tym sobotnim koszeniu. W domu okazało się wszystkiego 65 km.


Trasa rowerowa 325164 - powered by Bikemap

Do późna w nocy czytałem oczywiście ponownie Lema. Skończyłem. Bardzo fajna opowieść o Lemie ojcu, bardzo ciepło napisana. Dwie ostatnie strony jedynie smutno się czyta, bo opisują schyłek życia Lema. Znajdę mam nadzieję w tym tygodniu czas, to na swojej stronie domowej napiszę parę słów o tej książce. Teraz jestem strasznie zajęty, bo Konrad pojechał na obóz naukowy, a ja w tym czasie przeinstalowuje mu komputer. Obóz okazał się prawie obozem koncentracyjnym. Rano gimnastyka i bieganie, potem śniadanie, następnie nauka do obiadu. W międzyczasie dwa WF-y Po obiedzie nauka do kolacji. Kolacja i czas wolny. Na koniec do spania. Dzwonił i narzekał, dodatkowo jedzenie paskudne i warunki lokalowe również.

Podczas przeinstalowywania windowsy zapytały o numer seryjny. Zacząłem szukać i nigdzie go nie mam. Napisałem do naszego inżyniera systemowego, bo był jeszcze w pracy na GG. Oto treść rozmowy programisty ze sprzętowcem:

Ja: Kiedyś dostałem od Ciebie CD z Windowsami firmowymi, ale wcięło mi gdzieś klucz. Masz może?

On: On jest wbudowany.

Ja: ?!? Pyta przy instalacji.

On: Nie pyta. {po chwili} Pyta?

Ja: Jak nie pyta, jak mam na ekranie!

On: Nie powinien pytać! Zaraz poszukam

{podsyła klucz}

Ja: Ja je instaluje z poprzednich zainstalowanych.

On: A, to wtedy powinien pytać.

Ja: {po dłuższym czasie} Ten nie pasuje, ale zapuściłem z CD przy starcie i wygląda na to, że teraz idzie bez pytania.

On: Trzeba było mówić, mam jeszcze parę innych kluczy.

{Po chwili}

On: Jak ty możesz gadać z GG jak instalujesz windowsy?

Ja: Ma kilka komputerów :)

On: Acha

Komentarze

marko pisze…
Ta konwersacja na GG to czasem normalka, tak bywa co pozornie proste jak się już zakręci, sam miałem kilka przygód z postawieniem systemu, aktualnie 2 maszyny na chodzie w tym jedna na amen rozkręcona, służy jako magazyn do tych będących na chodzie