Nie chce mi się już kosić

Obrałem wczoraj gruszki i zawiozłem dziś do pracy. Zgodnie z deklaracją Kasia ma zrobić ciasto. Obrałem całą wielką torbę, chyba z dziesięć kilo, albo i więcej. Oczywiście na ciasto wystarczy kilogram. Ale przecież nie będzie dziewczyna robiła tego za darmo. Te gruszki trzymają się długo, mogą leżeć kilka tygodni. Po pracy miałem jechać oddać krew, ale jakoś tak słabo się dziś czułem. Zrezygnowałem, pojadę jutro. Za to od razu w domu zabrałem się za koszenie pola. Mam nadzieję, że skończę do soboty. A przy okazji pomyślałem sobie, że robię to po raz ostatni. Na drugi rok poszukam jakiegoś traktora z kosiarką. Podejrzewam, że za stówę skosi to pole w piętnaście minut i będę to robił tylko raz w roku. Tak widzę robi ktoś parę domów dalej. Sam robię to dwa razy do roku, zajmuje mi to co najmniej trzy dni po dwie-trzy godziny. Ponad pięć litrów spalonego paliwa. Co koszenie trzeba ostrzyć nuż. Co trzy do pięciu lat kupić nowy, a do tego ewentualne naprawy kosy. Wszystko wychodzi prawie tyle samo. Nie licząc straconego czasu.

Konrad pojechał dziś znowu w skały. Ostatnio, dzieli czas na naukę i jazdę w skały. Od wakacji tak go wzięło strasznie to wspinanie. Chyba z uwagi na te dwa obozy wspinaczkowe w Austrii i w Czechach. Na szczęście na razie nie ma to wpływu na wyniki w nauce, a z pewnością czuje się szczęśliwszy. A tak przy okazji... W niedziele gdy byliśmy w Zimnym Dole jak przyszliśmy po Konrada, akurat trafiliśmy na moment gdy jakaś dziewczyna dyktowała mu numer telefonu. Zażartowałem: "ile ja się musiałem nakombinować, aby dostać numer telefonu od dziewczyny..." Wszystko byłoby ok, tylko większość jego znajomych ze wspinania, to dziewczyny, ba! kobiety 20-30 letnie. Najmłodsza ma chyba 20 lat. Umówili się na kolejne wspinanie. Nie ma nic w tym złego oczywiście. Martwi mnie tylko jedno, że przebywając głównie w towarzystwie dziewczyn w takim wieku i o określonych zainteresowaniach może mieć problem z rówieśniczkami. No bo dziewczyny 16-17 letnie są głupiutkie w zestawieniu ze studentką 23-25 letnią. Już zresztą powoli zaczyna tak traktować swoje rówieśniczki, że tylko chichoczą i nie da się z nimi pogadać o niczym.

Komentarze