Do Fryzjera po zegarek

Dziś wywiadówka u Konrada w szkole. Po pracy nie jechałem do domu, bo nie było by sensu wracać na 18:00 na zebranie. Poszedłem więc do galerii. Zresztą był powód. Musiałem zareklamować buty Konrada kupione w HiMountain Oczywiście powołałem się na ustawę nie gwarancję. Chcę wymiany lub zwrotu pieniędzy. Buty się zaczęły rozklejać po wyprawie na Ukrainę. Są to buty trekingowe, powinny wytrzymać tyle dni w deszczu. Na domiar złego w środku na czubkach zaczęło wyłazić coś czarnego brudząc skarpety. Zareklamowałem i potem poszedłem do Empiku. Jadąc po schodach zobaczyłem w Empiku na wystawce książkę Tomasza Lema "Awantury na tle powszechnego ciążenia" Jest to książka napisana przez syna Lema o Lemie właśnie. Strasznie droga, prawie 35 zł twarda oprawa. Ale chyba bym kupił nawet za stówę drukowaną na papierze gazetowym. Strasznie się ucieszyłem. Nie mogę się doczekać czytania. Toż to był mój idol, guru, najlepsiejszy pisarz. Czytałem kiedyś "Wysoki Zamek" biograficzną powieść. Ale to jest napisane z punktu widzenia syna! Mam nadzieję, że się nie zawiodę. Idąc z książką w garści z Empiku, patrzę, a tu Basia wchodzi do sklepu. Muszę przyznać, że wyróżnia się w tłumie. Zgrabna, elegancka, piękna kobieta. Nie żeby to moja żona :) Tak bezstronnie... e... Podszedłem cichaczem z tyłu. Odgarnąłem włosy i dałem całusa w policzek. Strasznie ją to zaskoczyło. Ale jeszcze bardziej ucieszyło, rozpromieniła i zrobiła się jeszcze śliczniejsza. Tak niewiele trzeba aby uszczęśliwić kobietę. Panowie nie wiecie co macie i co tracicie. Kobieta jest piękna, miła i szczęśliwa jak słyszy i otrzymuje dowody na to, że taka jest. Jak masz brzydką i niemiłą kobietę, to Twoja wina. Zacznij myśleć inaczej, a stanie się piękniejsza! Chwilkę pogadaliśmy trzymając się za ręce. Ona poszła w swoją stronę, ja w swoją, bo miałem jeszcze w planach fryzjera przed wywiadówką. Poszedłem jeszcze tylko kupić do Tchibo kawę w kapsułkach. Kupiłem tym razem jedną paczkę bezkofeinowej. Właśnie zaraz sobie zrobię. Wyjeżdżając na parking przechodziłem koło Apartu i tak zerknąłem i przypomniałem sobie, że Basia ostatnio wspominała i narzekała, że przydałby jej się zegarek. Ostatni jej sprezentowałem chyba z dziesięć lat temu. Bransoletka całkiem się starła i wysiadła ostatnio bateria. Zatrzymałem się i kilka przypadło mi do gustu. Zadzwoniłem szybko do Basi, czy jest jeszcze w galerii i poprosiłem aby przyjechała na górę. Wybraliśmy jeden z tych co mi się podobały, jej zresztą też. Śliczny, w srebrnym kolorze z czarną tarczą i cyrkoniami na bransoletce. Uszczęśliwiłem ją po raz drugi dziś. Ale... mam tam kartę stałego klienta. 5% zniżki. Teraz patrząc na ich stronę, widzę wielką reklamę. Jesienny prezent 10% zniżki między 25-27 za zakupy dla stałych klientów. Oj nie ładnie. Dziś jest 25 taka firma jak Apart nie powinna sobie pozwalać na takie oszukaństwo. Widzę na rachunku zostało naliczone tylko 5% 10% to dosłownie kilkadziesiąt zł, ale nie ładnie, nie ładnie.
Doszedłem wreszcie do fryzjera i byłem światkiem zabawnego strzyżenia. Nie wiem co to jest, ale im ktoś ma mniej włosów, tym bardziej jest upierdliwy dla fryzjera. Facet miał dosłownie piętnaście włosów na krzyż, a czepiał się długości każdego z osobna. Nie żebym miał coś do łysych. Skąd znowu. Zawsze uważałem łysych za nowszych genetycznie, ja człowiek z gęstym owłosieniem, jak człowiek pierwotny. Zielone ludziki, te bardziej zaawansowane technologicznie, zawsze są przedstawiane jako nieowłosione. ET przecież czupryny nie miał. Zawsze chodzę do jednego fryzjera, to mój stały fryzjer, wie jak mnie strzyc i zawsze mu potakuje.

Potem poszedłem na wywiadówkę. Na szczęście ubiegłoroczna trójka zgodziła się zostać tegoroczną i wszystko poszło sprawnie i szybko. Wywiadówka i tak była zdominowana jutrzejszym wyjazdem klasy na obóz naukowy. Zdziwiły mnie dwie rzeczy. Straszne ubolewanie było nad tym, że w planach jest wyjście na Babią Górę. Jak sobie poradzą, że trzeba wziąć picie w termosach, prowiant. Przecie nie idą na Mount Everest, tylko na trochę większy pagórek. Strasznie cherlawe, to nowe pokolenie. Druga sprawa, w tamtym roku padła propozycja wyjścia na PaintBal w tamtym roku upadła, w tym z inicjatywy uczniów została wznowiona. Było głosowanie, czy rodzice się zgadzają. Podniosłem rękę i głupio mi się zrobiło, podniosły się z wahaniem jeszcze dwie ręce. No kurcze przecież nie będą tam strzelać ostrą amunicją. Owszem zdarzają się siniaki w takiej zabawie, ale nawet dziewczyny się w to chętnie bawią. Oj mniej telewizorka, a więcej rowerka.

Właśnie Basia mówi, żę bardzo, bardzo, bardzo cieszy się z zegarka :)

Komentarze

marko pisze…
Nie wiedziałem że Syn Lema coś publikuje, widzę że sam tytuł już zachęca, zresztą lubię takie potyczki z poziomu grawitacji to zawsze przyciągną ale zobaczymy co w treści, myślę że zamieścisz parę słów recenzji, może i racja że czasem do szczęścia tak niewiele potrzeba