Zmieniłem dziś ten nieszczęsny limit dziennych wydatków i poszedłem odebrać te kolczyki. Już bez przeszkód przebiegła autoryzacja transakcji. Nie zdążyłem odejść od kasy i od razu telefon z banku, czy potwierdzam transakcje. W sumie to bardzo dobrze, że dbają o bezpieczeństwo. Swoją drogą musi być sprytny agent w oprogramowaniu bankowym, że kojarzy i wykrywa tego typu związki. Wczorajsza próba naruszenia limitu i dzisiejszy zakup. Ciekaw jestem, co by się stało jakbym nie potwierdził autoryzacji. Czy zadzwoniliby do banku aby mnie zatrzymać? Szkoda, że się tak nie stało wtedy gdy ukradziono mi kartę i ktoś sobie kupił wtedy TV za prawie pięć tysięcy. Zadzwoniono dopiero wtedy gdy zabrakło pieniędzy na karcie.
Przyszedł dziś też zamówiony odtwarzacz blu-ray. Obraz zwykłych płyt faktycznie jest o niebo lepszy niż pamiętam z tamtego poprzedniego. Pół roku temu tamten kupiony w hipermarkecie za 119 chyba zł. Padł. Wciągnął płytę i nie chciał oddać. Próbowałem go naprawić, ale ewidentnie sanki które wciągają płytę wytarły się. Po prostu taki beznadziejny plastik. Zwlekałem z kupnem do czasu, aż sensowne odtwarzacze będą w rozsądnych cenach. Wreszcie teraz taki się pojawił. Ma wszystko co chcę, nawet WIFI za pomocą którego jest w stanie się łączyć z maksymalnie czterema komputerami w sieci i z nich np. odtwarzać obrazki, muzykę, a nawet DiVX-y Ma pamięć 1GB i dwa porty USB można podpiąć mu kartę pamięci z której też odtwarza wszystkie media. No i przede wszystkim zintegrowane zdalne z TV. Oczywiście podmieniłem zdalne od TV na to. Z tym związane jest pewne zdażenie które mnie dziś ubawiło.
To zdalne jest prawie identyczne z tym które było poprzednio. Podłączyłem wszystko i poszedłem sobie na ogród na maliny. Zaczynają się właśnie, w tym roku będzie ich miliony. Poszedłem też z Szarikiem aż na koniec działki. Wracając patrzę, a Basia jest za bramką ogrodu zewnętrznego w sadzie. To jest jakieś 100 m od domu. Podszedłem więc i pytam żartobliwie: Co ty robisz tak daleko od telewizora - zgubisz się i co będzie? Trzeba wiedzieć, że Basia w sadzie to niecodzienny widok. Jakbym miał przy sobie aparat, zrobiłbym zdjęcie. Basia na to: Nie mogę włączyć telewizora... i tu niezrozumiały potok słów. Myślałem, że zacznę się tarzać ze śmiechu na ogrodzie. Trafiłem w dziesiątkę z tym sarkazmem. Oczywiście musiałem przywrócić poprzednie zdalne, lub jak kto woli pilota, choć ten jest w samolocie. Okazuje się, że to zdalne od TV w zasadzie ma wszystkie funkcje tego nowego, więc nie ma problemu.
Skończyłem wczoraj wreszcie czytać ostatnią część Odysei czasu - Pierworodni. Muszę przyznać, że Mój idol Stanisław Lem trzyma się mocno, ale Clark też jest niezły. Niestety obaj już nie piszą, co więcej nie żyją. Wielka strata. Tak wspaniali pisarze i futuryści. Teraz już takich nie ma i chyba długo nie będzie. Dziś lub jutro zabieram się za "Skafander i Motyl" Film mi się bardzo spodobał.
Przyszedł dziś też zamówiony odtwarzacz blu-ray. Obraz zwykłych płyt faktycznie jest o niebo lepszy niż pamiętam z tamtego poprzedniego. Pół roku temu tamten kupiony w hipermarkecie za 119 chyba zł. Padł. Wciągnął płytę i nie chciał oddać. Próbowałem go naprawić, ale ewidentnie sanki które wciągają płytę wytarły się. Po prostu taki beznadziejny plastik. Zwlekałem z kupnem do czasu, aż sensowne odtwarzacze będą w rozsądnych cenach. Wreszcie teraz taki się pojawił. Ma wszystko co chcę, nawet WIFI za pomocą którego jest w stanie się łączyć z maksymalnie czterema komputerami w sieci i z nich np. odtwarzać obrazki, muzykę, a nawet DiVX-y Ma pamięć 1GB i dwa porty USB można podpiąć mu kartę pamięci z której też odtwarza wszystkie media. No i przede wszystkim zintegrowane zdalne z TV. Oczywiście podmieniłem zdalne od TV na to. Z tym związane jest pewne zdażenie które mnie dziś ubawiło.
To zdalne jest prawie identyczne z tym które było poprzednio. Podłączyłem wszystko i poszedłem sobie na ogród na maliny. Zaczynają się właśnie, w tym roku będzie ich miliony. Poszedłem też z Szarikiem aż na koniec działki. Wracając patrzę, a Basia jest za bramką ogrodu zewnętrznego w sadzie. To jest jakieś 100 m od domu. Podszedłem więc i pytam żartobliwie: Co ty robisz tak daleko od telewizora - zgubisz się i co będzie? Trzeba wiedzieć, że Basia w sadzie to niecodzienny widok. Jakbym miał przy sobie aparat, zrobiłbym zdjęcie. Basia na to: Nie mogę włączyć telewizora... i tu niezrozumiały potok słów. Myślałem, że zacznę się tarzać ze śmiechu na ogrodzie. Trafiłem w dziesiątkę z tym sarkazmem. Oczywiście musiałem przywrócić poprzednie zdalne, lub jak kto woli pilota, choć ten jest w samolocie. Okazuje się, że to zdalne od TV w zasadzie ma wszystkie funkcje tego nowego, więc nie ma problemu.Skończyłem wczoraj wreszcie czytać ostatnią część Odysei czasu - Pierworodni. Muszę przyznać, że Mój idol Stanisław Lem trzyma się mocno, ale Clark też jest niezły. Niestety obaj już nie piszą, co więcej nie żyją. Wielka strata. Tak wspaniali pisarze i futuryści. Teraz już takich nie ma i chyba długo nie będzie. Dziś lub jutro zabieram się za "Skafander i Motyl" Film mi się bardzo spodobał.
Komentarze