Po drugiej stronie globu

W niedzielę przyjechali znajomi z Francji. Mieszkają pod Paryżem na takim osiedlu jak Nowy Prokocim pod Krakowem. Wyemigrowali ponad 20 lat temu w czasach pierwszej emigracji. Jeszcze w socjalizmie. Też Basia. Moja Basia to chrzestna Wiktora - syna. On słabo mówi po Polsku. Karolina - córka za to bardzo dobrze. Z takim fajnym akcentem. Zostali u nas na noc. Dzieci, jak już kiedyś, dwa lata temu pisałem, to pokolenie telewizyjno-youtubowe. Czas spędzają wyłącznie przed TV i ekranem komputera. Wiktor strasznie się nudził, gdy my siedząc na ogrodzie oddawaliśmy się staromodnej konwersacji. Mieliśmy robić grilla. Ale była godzina 15:00 i niemiłosierny upał. Nie uśmiechało mi się na takim upale siedzieć przy piecu. Zaproponowałem spacer. Wiktor chciał zostać. My chcieliśmy jechać do dolinki na spacer. Powiedziałem Wiktorowi, że pójdziemy się wspinać po skałkach i na skale poszukamy ukrytego skarbu. Jest tam skrzynka geocache. Nie ruszyło go. Zaskoczyło mnie to bardzo. 10 letni chłopiec nie chce się wspinać na skały i szukać skarbu? Nie pojęte. Ale jednak po chwili dojrzał i zaczął się z niedowierzaniem dopytywać o szczegóły. W końcu ruszyliśmy. Kupili sobie nowy samochód. Reno Scenic Pojechaliśmy ich samochodem zapakowawszy wcześniej dzieci do bagażnika. To jest siedmio-miejscowy samochód. Aby wsiąść na te ostatnie siedzenia, trzeba wsiąść bagażnikiem, albo oni nie znają jeszcze tego samochodu.

Dojechaliśmy na miejsce i ruszyli na skały. Wejście jest trudne i strome. Odkryliśmy skarb i zeszli jeszcze trudniejszym zejściem. Dziewczyny zostały na dole. Po tym całym spacerze w Wiktorze coś drgnęło. Strasznie mu się podobało, chciał natychmiast jechać jeszcze do innej dolinki. I koniecznie zostać u nas. Zrobiliśmy potem grilla, zjedli i jeszcze w domu siedzieliśmy do prawie pierwszej w nocy. Oczywiście nie obeszło się bez TV Karolina koniecznie chciała oglądnąć na YouTube jakiś serial. Jest emitowany co dzień, a potem odcinki są dostępne na YouTube. Ponad godzinę siedziała przy laptopie ze słuchawkami. Krzysztof musiał obejrzeć dzienną porcję EuroSport i wiadomości na TV Monde czy jakoś tak. Po francusku. Ja nie cierpię włączonego TV jak są goście i jak jestem w gości. Rozprasza mnie migający obraz. Nie potrafię tak rozmawiać. Rano w poniedziałek dostałem telefon zgodnie zresztą z oczekiwaniami. Z krwiodawstwa. Pojechałem oddać płytki. Wróciłem o 15:00 Oni i tak mieli jechać o 10:00 rano do Krakowa. Konrad wrócił dopiero o 20:00 ze wspinaczki w Czechach. Dziś spotkaliśmy się z nimi w Galerii Krakowskiej i to był błąd. Zjedliśmy lody a potem długie godziny chodziliśmy po sklepach ze szmatami. Wynudziłem się okrutnie. Mieszkają w Paryżu ponad 20 lat, a ja się wstydzę czasami iść z nimi do ludzi. Kiedyś była w kawiarni niemiła sprawa gdy zaczęli zwracać uwagę kelnerce, że źle otwarła sok, bo w Paryżu to... Teraz na lodach znowu był obciach. Przyszło do płacenia i podałem kelnerce banknot mówiąc dziękuję. Co oznacza "reszty nie trzeba" Mama mnie nauczyła, że napiwek powinien wynosić nie mniej niż 10% i nie więcej niż 20% Mniej niż 10 to jałmużna, a więcej niż 20 to propozycja dla płci przeciwnej. Po daniu banknotu zaczęliśmy się zbierać. A Basia, ta druga mówi - ale jeszcze reszta. Zresztą jak ona zobaczyła jaki banknot daje. Zrobiłem to, wydawało mi się w miarę szybko i dyskretnie. Na szczęście Basia, ta moja uratowała sytuację mówiąc - ale Andrzej podziękował już. Z tego względu, że Konrad wrócił wczoraj późno nie widział się z Karoliną. Dziś zabraliśmy Karolinę do nas i jutro jedziemy razem jak będzie pogoda za Chrzanów nad wodę. W niedziele było fajnie, a dziś nudno. We czwartek jedziemy w Bieszczady. A teraz Basia ogląda nagrany film w HBO "Po drugiej stronie globu" Widzę kątem oka, że świetny film. Muszę go oglądnąć na spokojnie. A, jeszcze sobie przypomniałem... Basia, ta z Paryża pożyczyła Motyl i Skafander a dziś kupiła w empiku widząc, że ja czytam "Mężczyźni są z marsa, a kobiety z wenus" Potem kupiła "Twój Styl" Po tym jak go kupiłem zauważywszy, że jest w nim film Mała Moskwa. Nie miała pojęcia co to za film. Mam fankę, czy jak? Przez te dwie godziny zakupów ona nie kupiła w efekcie nic. Krzysztof kupił sobie sandały, ja książkę "Głowa Kasandry" nowe wydanie. Chętnie odnowie sobie to opowiadanie, jest rewelacyjne. Konrad kupił Karolinie białą różę. Poszli na te dwie godziny na spacer po rynku. Kupił sobie też portfel w "Wojasie" A pytanie się kogoś wprost ile zarabia jest naprawdę nie na miejscu. A po za jego plecami, to już karygodne. Zwykle zresztą nie chcąc być niegrzeczny odpowiadam - "Dziękuję, nie narzekam" Zresztą nie pojmuję, czemu jeśli ktoś zobaczy coś u kogoś, to od razu pyta ile kosztowało. No jak chce sobie kupić takie samo, to raczej bym zapytał gdzie to kupić. Nie wypada. Ludzie są strasznie niedelikatni, a ja złośliwy! Ten film w HBO to Musical o czasach wojny w Wietnamie i są tam cały czas piosenki Beatlesów i Elvisa i jeszcze inne z podobnych czasów.

Komentarze

marko pisze…
Zdaje się że gdzieś wcześniej wyczytałem temat poczty geocache, początkowo nie sądziłem że aż tak rozwinie się popularność tajemniczych skrzynek , fajna sprawa, sam pewnie dałbym się namówić chociażby dla samej frajdy.
Nomad pisze…
Kliknij z boku etykiety: OpenCaching