Ostatnich gryzą psy

W ostatnich dwóch tygodniach zmarło u nas we wsi kilka osób. Na dodatek dwie dość dobrze znane Basi. Wczoraj Basia była na pogrzebie. Dziś znowu przyniosła wiadomość, że ktoś się powiesił w sąsiedniej wsi. Od dwóch tygodni też ciągle twierdzi, że jak pies wyje, to ktoś znowu umrze. Czyste pogaństwo, choć można czasami temu ulec. Zresztą pewno jednak coś w tym jest. Zwierzęta odczuwają znacznie intewnsywniej niż my. Choć twierdze, że udomowione znacznie mniej niż dzikie. Ciągle wyje pies sąsiada, nasz Szarik jest już stary. Głuchnie powoli i ślepnie. Podsunąłem dziś w związku z tą teorią, taką myśl Basi. Może bardziej humanitarnie byłoby zabić psa sąsiada. I cisza by była i ludzie by nie umierali.

Oddałem palmtopa wraz ze skargą na dwie strony. Po 14 dniach mam dostać odpowiedź. Oddałem tylko sam telefon, choć znalazłem słuchawki. Jak będą wymieniać na nowy doniosę resztę.

Zapisaliśmy się z Konradem na bikemaraton krakowski. Zapisałem się jednak na Mega nie na Giga. Na pierwszy raz starczy.

Komentarze

recoleta pisze…
Trochę nadużywasz słowa "pogaństwo". Już samo to, że ma u Ciebie wydźwięk pejoratywny mi się nie podoba. Jako specjalistka od m.in. średniowiecza jestem bardzo czuła na punkcie takiego używania tego słowa oraz innych podobnych określeń np. "średniowiecze" jako coś ciemnego czy zacofanego. Niestety, taki wydźwięk słowa "pogaństwo" narzuciły nam wieki minione, a szczególnie czasy chrystianizacji, kiedy pogan uważano za co najmniej wyznawców szatana, a na pewno ludzi drugiej kategorii.
marko pisze…
Myslę że to zaledwie słowny niekoniecznie niosący negatywny wydźwięk określenie, raczej forma dość powszechna odwołania się do ujemnych postawy ludzkiego zachowania, chociaż czasem można wyrazić to na wiele sposobów.
recoleta pisze…
Wiem, wiem... mnie w pracy nazywają "czepialska".;-) Wiesz już dlaczego? Ale z drugiej strony to tzw. zboczenie zawodowe. Jak się przez 20 godzin dziennie patrzy na tekst, jako na materiał, nad którym się pracuje i który najczęściej się poprawia, to już praktycznie bez czytania (tylko rzucając jednym okiem) widzi się po prostu WSZYSTKO. Ja już normalnie książki nie umiem czytać, czasami aż mnie szarpie w środku, bo ręka rwie mi się po długopis, żeby zrobić korektę.;-)
Nomad pisze…
Och, to współczuje czytania moich ortografów. Ale to jeszcze nic, ja jestem zwykły, niewykształcony burak ze wsi. W mojej pracy jednak często czytam maile od tak zwanych osób decyzyjnych w wielkich firmach. I tak mniej więcej 60% czytając można się zadławić, tak nieskładnie budują zdania. Jakby chińczyk pisał w naszym języku. Nie wspomnę już o wózku i Józku pisanym przez u otwarte. A mój kolega z klasy, kiedyś napisał do mnie Andrzej przez "ż" o mało z krzesła nie spadłem.
recoleta pisze…
Niestety, poziom znajomości zasad ortografii języka polskiego w ostatnich latach spadł tak nisko, że niżej chyba nie może. Swego czasu na forum dyskusyjne google wrzuciłam temat, że oburza mnie ignorowanie zasad języka polskiego przez firmę google (patrz sposób pisania miesiąca na moim blogu, czyli np. 25 sierpień, a nie 25 sierpnia). Ja wiem, że to robi automat, ale automat można nauczyć tego, aby pisał poprawnie. Byłam w szoku, jak przeczytałam odpowiedź przedstawiciela firmy i innych czytelników tego forum. Ogólnie mówiąc, chodziło o to, że taka jest tendencja, żeby wszystko upraszczać, że się oczywiście czepiam i że powinna się pogodzić z tym, że (tu cytat) "internet zawsze przedkładał rozwój nad poprawność". Pozostawiam to bez komentarza.
Nomad pisze…
A ja mam taką zagadkę, która mnie nurtuje od pewnego czasu. Jeśli światło się zgasi, to jest ono zgaszone. A jak drzewo się obejdzie wokół, to jakie ono jest? Obejdzione, obszędzione, oblezione? :) Chyba nie da się go określić jednym słowem.
recoleta pisze…
Odpowiedź jest prosta. Są czasowniki, które nie tworzą imiesłowu biernego i takim właśnie czasownikiem jest słowo "obejść". Jest to bowiem czasownik supletywny (czyli czasownik, którego odmiana oparta jest na różnych tematach fleksyjnych). Ale dobrze kombinujesz, w zasadzie gdybyśmy się uparli, to moglibyśmy zastosować formę "obejdziony". Problem leży właśnie w tym, że ma on dwa, zupełnie różne tematy: chodzić i iść. Dlatego w j. polskim nie rozstrzygnięto, od którego w zasadzie czasownika należałoby wyprowadzić imiesłów bierny. No i tak już zostało - nierozstrzygnięte.