Ja nie jestem fizol!

Skafander i motyl przeczytałem w trzy godziny. Fascynująca książka, tym bardziej jak dotrze w końcu do czytelnika, że napisał ją ktoś, kto był w stanie ruszać tylko powieką. Bez czucia, bez możliwości ruchu i porozumienia się z otaczającym światem. Trudno pojąć taki stan. Ale zawsze gdy ktoś oświadczał w rozmowie, że nie chciałby żyć w takim stanie. Twierdziłem, że dopiero takie życie jest fascynujące, to dopiero wyzwanie. Ten facet właśnie udowodnił i potwierdził moją tezę. Dla nie go życie się wtedy nie skończyło, tylko zaczęło na nowo.

Ostatnio mam strasznie dużo pracy. Zabrałem się bardzo intensywnie za kopanie tego miejsca na stolik i kominek pod leszczynami. Wieczorem jestem wykończony. dwie-trzy godziny kopania co dzień. Ja nie jestem fizol! Ale postępy widać, teraz jestem na etapie wsypywania góry kamienia do dziury którą wykopałem. Dziś natomiast kosiłem, bowiem we wtorek najpóźniej jedziemy w okolice skalnego miasta. Od poniedziałku mam znowu urlop przez dwa tygodnie. Jedziemy z Basią pierwszy raz sami po dwudziestu niemal latach w okolice skalnego miasta. Potem może jeszcze w Karkonoski park narodowy Czech. A potem może jeszcze w Bieszczady. Zobaczymy na ile mi starczy inwencji, a Basi zapału.

Po koszeniu natomiast wybrałem się na rower. Króciutka przejażdżka. Przez dolinkę do Łazów, potem Rudawa i do domu.


Trasa rowerowa 272755 - powered by Bikemap

Komentarze

marko pisze…
Zdaje się że to tylko zwykłe kopanie, zresztą wiesz ze nikt lepiej tego nie zrobi za ciebie, pomyśl że niekoniecznie taki wysiłek fizyczny może oznaczać cokolwiek, czasem bywa cennym źródłem odkryć albo tez staje się prawdziwym natchnieniem do twórczej pracy ale już wcale nie żartując trzymam kciuki że się nie poddasz! PS w tym tygodniu mam zamiar przeczytać ta książkę
recoleta pisze…
Dzięki za recenzję. Na pewno przeczytam tę książkę. Rzeczywiście, to niesamowite. Kiedyś, dawno temu, przeczytałam książkę Toni Ericson (zapewne pokręciłam zapis, ale czytałam ją ponad 20 lat temu), która była sparaliżowana od szyi w dół. Jednak mogła mówić i "używać" twarzy. Jako szesnastolatka skoczyła na główkę z pomostu. Polecam, też niesamowita książka.