Co jakiś czas wożę i wyrzucam do specjalnych pojemników plastikowe i szklane butelki. W Krakowie, bo nie daleko od pracy po drodze do domu jest bardzo dogodne do tego miejsce. U nas niestety pojemniki są za ogrodzeniem i dostępne tylko w sobotę. Pierwszy raz mnie to spotkało i jestem zaskoczony. Przyczepił się do mnie "dziadek" i zabronił mi wyrzucania, bo nie jestem stąd. Patriota lokalny? Burzył się strasznie, że on za wywóz płaci. Spytałem "A legitymacja ORMO u Was jest" ze specjalnym akcentem na Was, ale niestety nie załapał żartu. Dałem spokój uznając go za wariata. Okazało się, że w Rudawie na parkingu też są takie pojemniki. Szukałem w internecie jak to jest z tymi pojemnikami i w zasadzie można wywnioskować, że to miasto z naszych podatków płaci za wywóz. Ale nich mu będzie nie mieszkam już w Krakowie od ponad pięciu lat. Teraz będę w soboty jeździł i u nas wyrzucał. Po drodze z Rudawy spotkałem A... Zatrzymałem się aby go podwieźć. Ledwo zmieścił się przez drzwi w samochodzie. Na dodatek okazało się, że pijany. Nie zatrzymałbym się jakbym wiedział. Zaczął coś bełkotać, że po pracy na piwie był. Pochwalił się że zrobił sobie kurs na "popiorza" ?!? Wpierw pomyślałem że na Papieża ?!? Ale było to zbyt dziwne. Potem przyszło mi do głowy, że to taki co popiół wywozi. Ale w kopalni? On pracuje w kopalni. Z rozmowy wreszcie się dowiedziałem, że chodzi o obsługę jakichś pomp w kopalni. Teraz mi zaświtało. Kurs na pompiarza.
Komentarze