Wieczorowy rower

Wieczorem wybrałem się na przejażdżkę rowerową. Kolejny raz dobrze znaną trasą. Tym razem jednak postanowiłem poszukać przejazdu na widoczną na mapie drogę asfaltową biegnącą równolegle do 94. Niestety okazało się, że nie da się unikną jazdy 94. A tak niewiele brakuje. Około dwustu metrów i można by połączyć te dwie drogi. Pytałem stojących przy drodze mieszkańców. Jest przejazd tylko pod kościołem. Jeden miły pan chciał mnie przepuścić przez podwórko. Podziękowałem tłumacząc, że szukam po prostu przejazdu tak z ciekawości. Zresztą w ogóle ostatnio, albo ja zmieniam nastawienie, albo ludzie coraz milsi się robią. Zrobiłem sobie w jednym miejscu przystanek na trasie, aby rozejrzeć się z mapą i ustalić gdzie jadę dalej. Pewien przechodzień od razu zaoferował swoją pomoc w ustaleniu gdzie jestem. I spytał gdzie chcę jechać. Tak sam z siebie - po prostu. Podziękowałem, powiedziałem, że znam okolicę i skąd jestem. Wyjaśniłem, że po prostu zastanawiam się tylko gdzie pojechać dalej. Pojechałem takim fajnym zjazdem, którym już kiedyś jechałem. Drogą prowadzącą do Paczółtowic. Po drodze są piękne skałki niestety już całkiem zasłonięte przez zabudowę. Potem jest ładny drewniany kościół. Muszę ponownie tam pojechać o innej porze aby zrobić zdjęcia. Potem w Paczółtowicach postanowiłem pojechać nowo zrobioną drogą. Jest to bardzo stromy wjazd. Taka serpentyna na wzgórze. Jeszcze rok temu była tam polna kamienista droga w dół na łeb, na szyję. Teraz piękny asfalt. Na pewnym zjeździe na tej trasie miałem maksymalną prędkość prawie sześćdziesiąt na godzinę. Co prawda po przeniesieniu trasy na bikebrother na statystyce wyszło mi jakimś cudem 120 km/h. Z Paczółtowic już skrótami wróciłem do domu, bo zaczęło chłodnieć i się ściemniać.


Trasa rowerowa 194094 - powered by Bikemap 

Komentarze