Przedwczoraj przyszedłem do pracy i stwierdziłem, że ktoś zakosił mi kubek. Miałem "kubek mistrza" dostałem kiedyś od koleżanki. W ogóle w pokoju było strasznie jasno. Wszystkie żaluzje odsłonięte. Wyglądało jakby ktoś mył okna. Pomyślałem, że pewnie ci którzy je myli, musieli rozbić przypadkowo mój kubek. Wczoraj kupiłem sobie nowy. Dziś idąc do innego pokoju, do Andrzeja spostrzegłem na jego biurku mój kubek. I wszystko nagle stało się jasne. Parę dni temu debagowaliśmy razem program i po prostu musiałem go zostawić tam. Ale ten nowy kubek bardziej mi się podoba. Kawa smakuje w nim chyba lepiej. Jest troszkę mniejszy. Wczoraj też zawiozłem do pracy stary rower Basi. Ula chciała go kupić ode mnie. Ale miałbym chyba wyrzuty sumienia sprzedając go jej. Brakuje jednego pedała. Samej stopki. No i tylną przerzutkę trzeba trochę podregulować. Napompowałem opony, bo przez pięć lat parkowania na strychu zeszło powietrze. Myślę, że dla bezpieczeństwa powinna wymienić dętki, być może opony też.
Komentarze