Wstałem o 7:30 i o ósmej poszedłem kosić sad. Dziś mam strasznie dużo pracy. Chciałem jechać też do rodziców na rowerze. Ale zapowiadali deszcz. Zresztą w jedną stronę to jest prawie 50 km. A ja mam jeszcze tyle pracy. Po skoszeniu posiałem resztę warzyw i kwiatów na poletku. Potem odkurzyłem cały dom, zebrałem się i pojechałem samochodem z tą myślą, że jeszcze zrobię zakupy potrzebnych rzeczy do ogrodu. Basia oczywiście wykorzystała mnie do zrobienia swoich zakupów. Jej zakupy zajęły mi prawie godzinę. Wszystko to po drodze do rodziców. Kupiłem też lody i koktajl owocowy. Zawsze jak jadę do rodziców, to staram się kupić albo lody, albo ciasto. U rodziców byłem prawie o czternastej. Posiedziałem trochę ponad dwie godziny i wróciłem do domu po siedemnastej. Prawie od razu zabrałem się za dalsze prace ogrodowe. Choć byłem bardzo zmęczony. Ale na ogrodzie zmęczenie szybko przechodzi, albo raczej zapomina się o nim. Kupiłem kwiaty, więc porobiłem rozsady w takich plastikowych pojemniczkach. Kupiłem też takie fajne zawory do zbiorników na wodę. Pozwalają przełączać strumień wody między dwoma wężami lub zamykać całkiem wypływ wody. Zrobiłem też do reszty rozprowadzenie wody pod kwiaty z tych zbiorników. Napadało w nocy po pięćset litrów wody. Niestety okazuje się, że takie ciśnienie zrywa mi te gumowe uszczelki z zaworów. Potrzebuję teraz silikonu i stalowy mocny drut aby te uszczelki obwiązać i do reszty uszczelnić. Mam nadzieję, że to będzie koniec pracy z tymi zbiornikami. Nawadnianie pomijając to działa świetnie. Wreszcie kwiaty pod balkonem nie będą usychały. Muszę też zajrzeć do studni. W tamtym roku zrobiłem tam spust wody z rynny. W zamierzeniu chcę zainstalować tam pompę i mieć wodę do podlewania. Na jesieni i w zimie było sporo opadów. Myślę, że studnia powinna się w miarę napełnić.
Komentarze