A po burzy

Wybraliśmy się po chleb do Rudawy pieszo. Pogoda zrobiła się śliczna. Ciepło i bez wiatru. Stwierdziłem, że pojadę na rower ponownie. Basia nie dała się już namówić. Wyjechałem o osiemnastej i pognałem najszybciej jak mogłem do Doliny Racławki. Tam w dolinie skręciłem do Wąwozu Stradlina Zwykle przez dolinę wracam z wycieczki z okolic Paczółtowic. W tą stronę jedzie się prawie cały czas wznosząc. W wąwozie tym kiedyś na pieszej wycieczce byliśmy już z Basią. Bardzo ładna piesza trasa. Teraz przejechałem ją na rowerze. Niestety dwukrotnie musiałem zsiąść z roweru. W zasadzie to spadałem. Miejscami jest stromo i strasznie dużo liści, a do tego jak jest jakiś kamień pod nimi. Koło się ślizga... W pewnym momencie zaraz po wyjechaniu z lasu bardzo łatwo zgubić szlak. Jest to niebieska ścieżka dydaktyczna. Dosłownie jakieś pięćdziesiąt metrów po wyjechaniu z lasu szlak ponownie skręca w dół w las prawie niewidoczną wąziutką ścieżką. Jest na szczęście znak na drzewie. Można jednak go przegapić. Tu zaczyna się ostry zjazd w dół. Kończący się metrowym prawie pionowym zjazdem na plac przy końcu lasu służący za malutkie boisko okolicznej młodzieży. Tam ścieżka się urywa. Mnie nie udało się odnaleźć kontynuacji.Wyjechałem lewą ścieżką w stronę rzeki. Nią dotarłem do mało widocznej drogi polnej, którą zjechałem na mostek. Potem drogą znowu do ujścia Doliny Racławki. Tą już wróciłem do domu.


Trasa rowerowa 177501 - powered by Bikemap 

Komentarze

Anna Bucholc pisze…
Okolice Paczółtowic bardzo zachęcające - a jakieś trasy w Karpatach Ukraińskich są już wybrane?
Nomad pisze…
Nie, ale dziś jadę szukać mapy w empiku.