Wczoraj tak znienacka poszedłem na spotkanie klasowe. Zostałem zaproszony mailowo przez Basię. Mieszkała na tym samym osiedlu co ja, razem chodziliśmy do klasy do szkoły podstawowej. Umówiliśmy się przed Molierem. Przed spotkaniem poszedłem na zakupy. Kupiłem Konradowi wreszcie tą kurtkę rowerową. Potem poszedłem kupić kawę i zamiast kawy kupiłem ekspres :) Właśnie popijam z niego kawę. To taki ekspres ze sklepu Tchibo na kapsułki. Jednak już widzę, że do filiżanek których używamy muszę robić z dwóch kapsułek. Zrobiłem teraz z jednej dolewając więcej wody i kawa jest taka sobie. Przedtem z mielonej i zalewanej wrzątkiem pachniała w całym domu no i była bardzo gorąca. Tu jest taka od razu do picia. Wieczorem spróbuję sobie zrobić z dwóch. Kupiłem trzy rodzaje kapsułek. W zasadzie dwie, ale trzecią dostałem za pieczątki. W domu pijemy kawę tylko w sobotę i niedzielę. Potem po zakupie ekspresu i zapakowaniu go do samochodu poszedłem na poszukiwanie noża na wyprawy. Potrzebny mi w te Karpaty. Przydaje się do wydłubania kamienia czy zaostrzenia kija, ewentualnie do odpędzania wilków. Kupiłem taki wielki komandoski z piłką i kaburą. Robi wrażenie. Rambo miał chyba mniejszy. Musiałem go zanieść do samochodu, bo na spotkanie nie mogłem przecież z nim iść. W związku z tym spóźniłem się cztery minuty. Dwie dziewczyny już były. Potem doszła Grażyna, która po jakiejś pół godzinie spytała czy ja z nimi chodziłem do klasy :) Przyszła jeszcze Jola i na końcu na szczęście dotarł do nas Paweł. Nie byłem więc sam z dziewczynami. Dziś miałem wybrać się na rower zrobić kolejne 150km. Niestety wieje, że głowę chce urwać. Zresztą jutro jedziemy na Słowacki Raj z kuzynostwem więc dziś idziemy do kościoła na 18:30 nie zdążyłbym wrócić. Mam też jeszcze kupę pracy na ogrodzie. Jest też strasznie mokro po wczorajszych nawałnicach. No dobra nie chce mi się. {...} Właśnie zrobiłem teraz Basi kawę ze spienionym mlekiem. Bardzo jej smakuje. No i dobrze, że nie pojechałem na rower, robi się czarno.
Komentarze