Jajecznica po pastersku

Dziś po pracy miałem straszną ochotę na jajecznice. Na obiad więc zrobiłem jajecznice po pastersku. Zrobiłem ją z siedmiu jaj! Kiedyś we wstępniaku napisałem, że w tym blogu będą różne rzeczy. Znajdą się może i przepisy na ciasto. Ciasto to nie jest, ale zgodnie z obietnicą podaję przepis na tą pyszną jajecznice. Swoją drogą jajecznica na obiad... Jajecznice po pastersku robimy tak: Potrzebne jest boczek, może tez być szeroka kiełbasa. Kroimy w drobną kosteczkę ilość wg uznania. Trzeba pamiętać o tym, że po wysmażeniu objętość zmniejszy się prawie dwukrotnie. Teraz chleb lub bułka. Najlepiej czerstwy. Z chleba czy bułki można użyć tylko skórki. To wg uznania, trzeba poeksperymentować. Ja biorę wszystko. Chleb czy bułkę możemy pokroić w kostkę lub po prostu "poskubać" Ja skubię.

Na patelni roztapiamy margarynę kasie i na nią wrzucamy skrojony boczek i poskubane pieczywo. Margaryny trzeba sporo. Tyle aby całe pieczywo nasiąkło nią. Tak wiem, jest to bomba cholesterolowa. Ale wszystko co niezdrowe jest dobre :) Smażymy to wszystko pamiętając o tym, że potem jeszcze zalejemy to jajkami i będziemy jeszcze chwilę smażyli. Nie przesadzajmy jednak z tłuszczem. Pieczywo naciągnie też samym jajkiem. Jak uznamy, że smażenia starczy zalewamy wszystko jajkami. I teraz wg uznania, albo tylko z wierzchu zalewamy i tyle. Albo po zalaniu mieszamy. Jak kto woli. Potem jeszcze chwila w zależności jaką konsystencję jajecznicy kto lubi. Oczywiście sól, ewentualne przyprawy wg uznania. Ja dodaję tylko troszkę soli. Na wieszcz, po usmażeniu przystrajamy szczypiorkiem.

Komentarze