Duperszwance i wichajstry

Odzyskałem sprawność w zakresie wycieraczek. Przez dwa dni były zepsute. Serwis dopiero dziś sprowadził silniczek. Na szczęście nie lało jak jechałem z pracy i do pracy. Przy okazji okazało się, że robią tam przeglądy. Stuknęło właśnie kolejne 15000 (co tyle robię przeglądy) Zrobiłem więc i przegląd. Wymienili olej, wszelakie filtry. Oczywiście przy okazji przeglądu okazało się, że jakaś gałka drążka kierownicy nadaje się do wymiany. Przypomniałem sobie, że ostatni o tym coś mówili. Kazałem więc wymienić. Oczywiście przy okazji tejże gałki trzeba jeszcze coś tam wymienić czego nazwy już nie spamiętałem. Najbardziej mi się podoba nazwa simerblock czy jakoś tak. W ogóle w samochodzie jest pełno różnych duperszwancy i innych wichajstrów. Nie cierpię mechaniki - jest niedeterministyczna. Chociaż z drugiej strony jak spojrzeć na to od strony fizyki. No to przecież jak najbardziej jest deterministyczna, no może do poziomu kwantowego. Ale to tylko dlatego, że nie ma odpowiednio zdefiniowanych i poznanych praw. Więc mechanika jest jak najbardziej deterministyczna tyle, że w skali mikro. Natomiast w skali makro sprawia wrażenie kompletnie niedeterministycznej. W zasadzie programy czy same komputery - elektronika też w tej chwili w makro skali zaczynają sprawiać wrażenie niedeterministycznych. Od dawna już nie mówi się, że dany program jest przetestowany i nie zawiera już błędów. W tej chwili jest takie pojęcie jak "Nie ma znanych błędów" Co nie oznacza, że oprogramowanie nie zawiera jakichkolwiek błędów. My np wypuszczamy wersję wtedy gdy nie ma już znanych błędów o dużym priorytecie. To takie bez poprawy których nie jest dostępna pewna funkcjonalność lub działa źle. Wysokie to takie które powodują złe wpisy do bazy danych. Przecież Windows po pewnym czasie używania sprawia wrażenie jakby się zepsuł. Działa wolniej, zawiesza się, a czasami nawet przestaje się uruchamiać. Przewaga jest jednak taka, że można go ponownie zainstalować i jest jak nowy. A z samochodem nie można tak zrobić. Trzeba kupić nowy. Ale to kwestia kilkudziesięciu lat. Będzie się kupowało idee samochodu. I z ogólnie dostępnych nanoelementów za pomocą drukarki 3D wydrukujemy sobie samochód. Potem zakupimy upgrade i tylko każemy się przeorganizować temu zestawowi nanoelementów które aktualnie tworzą samochód. Jak zacznie się coś psuć, to po prostu go zresetujemy.

Komentarze

Anna Bucholc pisze…
To będą straszne czasy - wtedy przestaniemy wychodzić z domu, a może w ogóle my sami będziemy się składać z nanoelementów? Będziemy wgrywać wspomnienia z wypraw, ból mięśni, a nawet opaleniznę - a wnukom pokazywać nasze blogi, żeby wiedziały jak to było w prehistorii...