Rower po święceniu.

Wybrałem się dziś na rower. Na starcie okazało się, że nie mogę włączyć w palmtopie oziego. Po głębszej analizie doszedłem do tego, że tak naprawdę nie działa slot kart pamięci w palmtopie. Po wyjęciu akumulatorka na chwilę zadziałał i już miałem nadzieję, ale po chwili znowu zniknęła karta. Zrobiłem nawet twardy reset i nic. Martwa, nie działa. Miałem tam wszystkie dane, wszystkie mapy. Oczywiście sama karta działa. Nie działa tylko gniazdo. Muszę we wtorek oddać do naprawy. Pewnie zejdzie miesiąc. Jeszcze mam gwarancję. Zresztą jest chyba dwu-letnia. Pojechałem rowerkiem zapisując trasę na starym garminie. Pogoda była bezchmurna, nie ma liści na drzewach.


Trasa rowerowa 149287 - powered by Bikemap
Radził sobie więc dobrze. Niestety zapomniałem zapasowych baterii. Skończyły się podczas powrotu na początku doliny Racławki. Przetestowałem też kamerkę. Na asfalcie jeśli jest zamontowana na kierownicy sprawuje się w miarę dobrze. Niestety jeśli podłoże jest nierówne, kamieniste. Strasznie drga na kierownicy. Co prawda sama kamerka potrafi niwelować te drgania, ale jednak obraz jest mało stabilny. Muszę ją jeszcze sprawdzić montując na kasku. Po raz kolejny odkryłem trasę którą nigdy nie jechałem. Pojechałem doliną Będkowską, aż do połowy, tam w górę do Łazów. Kawałek drogą w stronę Brodła i skręciłem szlakiem rowerowym do Jerzmanowic. Tam drogą w górę. Trafiłem na czerwony pieszy szlak. Niestety musiałem rower poprowadzić. Ten rower nie nadaje się do tak ostrych podjazdów. Podbija kierownicę i nie mogę go utrzymać na drodze.

Z kolei jak staje na pedałach aby zmienić środek ciężkości. Zaczynam buksować na takim podłożu. Prowadziłem tylko kawałeczek, moja duma aż tak bardzo nie ucierpiała. Potem było już ok. Za źródłem Pióro pojechałem znowu niebieskim szlakiem rowerowym i potem aż do 94 którą kawałek musiałem przejechać aby potem znowu odbić na drogę o mniejszym ruchu. Nią dojechałem aż pod kościół w Przegini, a właściwie to sanktuarium Zbawiciela. Od kościoła zacząłem odbijać od 94 aby przy kapliczce odbić na ścieżkę prowadzącą w las. Szukałem drogi prowadzącej pod skałkę "Dupnik" W lesie zaatakowały mnie Kruki. Było jak w filmie Hiczkoka. Strasznie wielkie te ptaki i okropnie hałasują. Potem jechałem lasem i piaskami. W okolicach Olkusza takie są już tereny. Więcej piasków niż drogi. Źle się jedzie rowerem po takiej drodze. Ale jakoś się przedarłem do asfaltu.

Tak wróciłem aż do Paczółtowic. Chwilę się wahałem, czy nie pojechać na Krzeszowice. Ale pomyślałem sobie, że przetestuje jeszcze kamerkę w dolinie Racławki. Wspiąłem się więc znowu na górę aż pod kościół w Paczółtowicach. Potem zjechałem aż do Racławki. Tam wysiadły baterie w GPS-ie i Racławką pojechałem już do samego domu.

Komentarze