Rolnicy-szkodnicy

Zaraz po kościele wybraliśmy się na niedzielny spacer. Podjechaliśmy samochodem do skały Brodło I stamtąd już na nogach poszliśmy na wzgórza w stronę Jerzmanowic. Miała to być długa wycieczka, ale niestety pogoda troszkę się popsuła. Zaczęło zbierać się na deszcz. Weszliśmy na wzgórza i oczom naszym ukazał się straszny widok. Całe wzgórza wypalone. Miejscami jeszcze płomienie i wszędzie dymy. To Rolnicy-Szkodnicy wypalają trawy. Już jak jechaliśmy z kościoła, jechała przed nami straż. Okazało się, że całe zbocze drogi płonie.

Staliśmy i czekaliśmy aż ugaszą płomienie. Nie dało się przejechać. Swoją drogą mają takie sprytne narzędzia, które jak Konrad mi powiedział nazywa się tłumnica. To taka miotła z paskami cienkiej blachy na końcu. Jak przyszliśmy ze spaceru do domu. Konrad jeszcze chyba z pięć razy jeździł na akcje. Co chwila wyła syrena. Nastawiłem się na zdjęcia, ale wszędzie spalona ziemia, no i pogoda nie taka jak chciałem.

Komentarze