W górach wieje halny. Nie wybieram się. Jest też "czwórka" Z Basi pracą wygląda, że będzie pozytywnie. Po kilkumiesięcznej niepewności dziś dostała odpowiedź pozytywną. No skoro tak bardzo chce pracować, to ok. Nie musi, ale chce. Trudno. Cóż jeśli mnie ktoś by zaoferował możliwość niepracowania. Miałbym co robić. Basia coraz mniej angażuje się w dom. Zacząłem robić już zakupy codzienne. Przychodzę wcześniej więc często robię jeść i zmywam, to co pozostało z rana - Konrada i po obiedzie. Staram się dla Basi też robić, ale ja dość specyficznie jadam. Basia jada raczej ten obiad który jest dla mamy. Nie lubię jeść pospolicie. Jeśli już mam zrobić sobie coś na obiad. Ma to może i dobre strony. Są to bardzo proste dania. Po prostu nie lubię jadać "zimioków" Najbardziej lubię po prostu jarzyny i ryby. Basia za takim jedzeniem nie przepada. A wracając do Konrada muszę znaleźć jakiś sposób na to aby jednak po woli zaczął zmywać po sobie. Z drugiej jednak strony nie ma czasu rano przed szkołą. Na szczęście Basia robi rano Konradowi śniadanie. W zimie mogę sobie pozwolić na takie prace domowe, ale zaczyna się wiosna i lato będę miał dużo pracy na ogrodzie i przy domu. Zresztą nie brakuje mi obowiązków. Zajmuję się w zasadzie wszystkim oprócz prania i gruntowniejszych porządków wewnątrzdomowych. Pewnie, że marzy mi się żona która nie pracuje i zajmuje się domem. A co nie można sobie pomarzyć. Męska szowinistyczna świnia no nie, bo chciałby mieć ciepło domowego ogniska. Podziwiam kobiety które potrafią się realizować w domu! To prawdziwe kobiety! Kobiety na traktory, a faceci do żłobków, bawcie dzieci! Kobiety niech śmierdzą olejem samochodowym i nie golą nóg. Faceci zaróżowić policzki przed pójściem do pracy i ogolić pośladki. Czemu nie. Jak kobiety mają się zmienić, to czemu faceci mają zostać w tyle. Ostatnio, jak nie lubię polityków, to przez przypadek przeczytałem bloga Korwina M taki łysy z wąsem. Ma między innymi taką teorię, czemu to kobiety będą gorsze na wyższych stanowiskach? Mniej więcej chodziło o to, że faceci są bardziej skłoni do ryzyka, a kobiety mniej. Wynika to po prostu z ewolucji. Coś w tym jest. A ryzyko jest motorem postępu. No niby tak. Jednakże jak każda teoria, ma sporo dziur. Ja mam inną teorię. Niech kobiety sięgają po to co mężczyźni robią od wieków. Niech jednak zdają sobie sprawę, że zapłacą tak samo wysoką cenę jak płacą mężczyźni. Oponka stresowa zacznie rosnąć na brzuszku nie na biodrach. ups... co za brzydka deformacja. Brak czasu i chęci na dbanie o siebie. W końcu Bóg stworzył kobietę tak piękną, że aż musi się malować. No i ten zgon ze dwadzieścia lat wcześniej. To jest w naturze kobiecej, aby chcieć być blondynką jeśli jest się brunetką. Mieć włosy kręcone jak się ma proste. Być niską kiedy jest się wysoką. Wiem, zupełnie inaczej wygląda, to z punktu widzenia kobiety. Ostatnio miałem takie porównanie. U nas pracuje pewna para. Przyjęli się dokładnie w tym samym dniu. Jednak ona zarabia trochę mniej niż on. To mnie strasznie wkurza. Ale, pomyślmy, może jednak znalazłoby się dwuch chłopaków lub dwie dziewczyny. Które tak samo się przyjęły jednocześnie i też jest między nimi różnica. Pamiętam też, że jeszcze w socjalizmie w Telpodzie kobiety narzekały, że zajmują takie samo stanowisko, a zarabiają mniej. Ja zawsze mówiłem: chcesz zarabiać tyle co ja. No to zapieprzaj z wózkiem kilkusetkilowym po obudowy na drugi koniec zakładu. Robili to jednak tylko faceci. Pomijając to, że jestem męska szowinistyczna świnia, to jestem po prostu konserwatystą. Jestem zdania: właściwy człowiek na właściwym miejscu. Uważam, że facet powinien zbudować kobiecie dom i utrzymać go, a kobieta powinna o niego zadbać, znaczy się o dom. Miło by było jak o faceta też. Ogólnie jednak rzecz biorąc. Każdy powinien robić to co mu łatwiej i lepiej przychodzi. Jeśli kobieta więcej zarabia w związku i poświęca w związku z tym dużo czasu pracy, to niech facet zajmie się obiadem i dziećmi. Jeśli odwrotnie, to niech będzie po staremu. Znam takie związki w których facet gotuje, a kobieta naprawia krany. Najgorzej jest jak nie potrafią się dogadać i każde chce tego samego. Jest wtedy szansa, że nic z tego nie będzie i się pozabijają. A jeszcze tak sobie czasami patrzę po ulicach i nawet znajomych. Facet, to tylko siedzi przed tym telewizorem z piwem w brudnych gaciach, a kobieta zapieprze wokół niego. Nie dość, że robi całą domową robotę, to jeszcze pracuje zawodowo. Zajmuje się rachunkami, ogrodem, samochodem, ubezpieczeniami i w zasadzie wszystkim. Facet tylko chodzi do pracy i myśli, że na tym jego rola się kończy. Grunt to dobry podział obowiązków... Tak sobie teraz to czytam co napisałem. Jeju, ale mi się ostatnio pieprzy z tym pisaniem. Takie pierdoły wypisywać. Wstyd. Ludzie to czytają. Co sobie pomyślą. Jutro ma być z rana pogoda. Mam dylemat. Albo z rana pojadę na rower, a potem zajmę się pracami ogrodowymi. Muszę wysprzątać garaż. Posegregować odpady. Spalić papierowe śmieci. Wyciąć dwie rynny i zrobić odzyskiwanie z nich wody, podwiązać ostrężyny. Jeszcze wiele innych których nie wymienię. Może nawet samochód umyję. A może nawet zasadzę już tę choinkę. Boję się jednak mrozu. Pracy jest na co najmniej dziesięć godzin. No ale rower ciągnie. CHyba jednak pójdę na kompromis. Trochę tego i trochę tego.
Komentarze