Pojechałem pospawać ten fotel z samego rana. Miałem wziąć taksówkę na powrót do pracy. Ale po pierwsze, mam półgodzinną przerwę. Którą co prawda mogę wykorzystywać od 13:00, ale mogę wyjść z pracy. W końcu kto to kontroluje? Eee... mam taką możliwość do swoich podwładnych. Kurcze, ale to brzmi. Nadal mnie to deprymuje. Już nawet się kiedyś zastanawiałem aby skończyć z tą farsą. Ale nie o tym... No więc Zrezygnowałem z taksówki. Najbardziej w życiu nie cierpię czekać. A na taksówkę trzeba czekać. Czasami kilka minut. Poszedłem więc pieszo. Szedłem około 40 minut. Szedłem przez ... Uwaga przerywnik! Konrad je obok steki pływające we krwi, mniam!!! Kupiłem mu dziś po drodze z pracy. Zwykle ja smażę steki, ale wczoraj i przedwczoraj robiłem obiad, a dziś się zbuntowałem. Ja kupiłem sobie salsę, a Konradowi steki i Basia je robi. Baby do garów!
No ok idźmy dalej. Szedłem więc przez stare lotnisko, tak jest najbliżej do "Komara" Ślicznie z tej strony wygląda nasz nowy budynek. Wezmę chyba jutro aparat i jak będzie pogoda zrobię zdjęcie. Na lotnisku tym ćwiczyły znowu zastępy policji. Fajnie się chłopaki bawią. Popracowałem sobie do piętnastej i poszedłem ponownie na nogach do serwisu. Tym razem jednak poszedłem na azymut. Jakimiś osiedlami. Udało mi się wyjść prawie dokładnie na serwis. No, jakieś dwadzieścia metrów dalej. Pospawane pięknie. Trzyma się sztywno. Pan policzył sobie 180 zł Wpierw tłumaczył się jak to trudno było mu zdjąć ten fotel i pospawać. A że musiał nabój od pasów odłączać i w ogóle jakie to skomplikowane. Widać, że tłumaczył się że tyle. A jak mu dałem te 180 bez zmrużenia oka, to wyczuć można było w jego głosie nutę żalu. "Cholera mogłem powiedzieć dwieście". Ok mnie ta cena odpowiada. Za nowy też bym musiał tyle na allegro zapłacić. Do tego musiałbym zapłacić za przesyłkę pewnie z 50 Pewnie trzeba by było kupić pokrowce za dwieście. No i musiałbym z tym nabojem zrobić. Sam go odkręcić, przykręcić. Brrr. Nie cierpię mechaniki, te wszystkie smary, ostre kanty. Zimny dotyk metalu...
Zamówiłem dziś książkę w empik "Mężczyźni są z Marsa, a Kobiety z Wenus" :)
A wracając do steków. Robiłem dziś zakupy w Lewiatanie. Na stoisku masarskim kupowałem: Salsę, pasztet, dwa rodzaje wędliny. Tu już pani zaczęła się coraz bardziej uśmiechać !?! Podwójny filet z kurczaka. No i jak poprosiłem trzy wielkie plastry wołowiny na steki, to pani była już na dobre rozbawiona. Zacząłem się zastanawiać czy aby nie mam czegoś z garderoby rozpiętego, lub szminki na kołnierzyku koszuli. Albo może źle nazwałem jakąś wędlinę. Jak kroiła drugi stek, to powiedziałem, że może jednak dwa, bo są wielkie.
Pani na to: Mogę panu ukroić nawet pięć !?! Chyba rozumiem. Pani pomyślała, że sam to zjem na raz. Ja po prostu robiłem zakupy dla rodziny na kilka dni. To takie dziwne, że facet czasami robi zakupy? Nawet często! Kupiłem jeszcze owoce, miód, warzywa i pitne jogurty. A na koniec jeszcze lody. A co. Przy ladzie natomiast znowu znajomy obrazek. Stoi przede mną gość, Ma całą furę zakupów... o i znowu facet kupuje. Pani kasuje. bip... bip... a on jak to ciele podziwia jej pracę. 107.30 - mówi ekspedientka. On nagle się budzi z transu. Zaczyna szukać portfela po kieszeniach i dopiero pakuje. Robi to kosztem mojego cennego czasu!!! Nie wiem czemu faceci w tym przoduję, jak te cielęta gapią się przy kasie, zamiast pakować w trakcie. Ja zawsze jak pani powie kwotę, to już ma wszystko posegregowane i spakowane i dzierżę w wyciągniętej dłoni kartę. Szanuje czas współstaczy kolejkowych. Dziś nawet zapomniałem torby i zdążyłem w trakcie kasowania zakupów po nią skoczyć do samochodu i zanim kasowanie dobiegło końca byłem spakowany i gotowy do płacenia. Mały sklepik - samochód pięć metrów od wejścia, siedem od kasy.
No ok idźmy dalej. Szedłem więc przez stare lotnisko, tak jest najbliżej do "Komara" Ślicznie z tej strony wygląda nasz nowy budynek. Wezmę chyba jutro aparat i jak będzie pogoda zrobię zdjęcie. Na lotnisku tym ćwiczyły znowu zastępy policji. Fajnie się chłopaki bawią. Popracowałem sobie do piętnastej i poszedłem ponownie na nogach do serwisu. Tym razem jednak poszedłem na azymut. Jakimiś osiedlami. Udało mi się wyjść prawie dokładnie na serwis. No, jakieś dwadzieścia metrów dalej. Pospawane pięknie. Trzyma się sztywno. Pan policzył sobie 180 zł Wpierw tłumaczył się jak to trudno było mu zdjąć ten fotel i pospawać. A że musiał nabój od pasów odłączać i w ogóle jakie to skomplikowane. Widać, że tłumaczył się że tyle. A jak mu dałem te 180 bez zmrużenia oka, to wyczuć można było w jego głosie nutę żalu. "Cholera mogłem powiedzieć dwieście". Ok mnie ta cena odpowiada. Za nowy też bym musiał tyle na allegro zapłacić. Do tego musiałbym zapłacić za przesyłkę pewnie z 50 Pewnie trzeba by było kupić pokrowce za dwieście. No i musiałbym z tym nabojem zrobić. Sam go odkręcić, przykręcić. Brrr. Nie cierpię mechaniki, te wszystkie smary, ostre kanty. Zimny dotyk metalu...Zamówiłem dziś książkę w empik "Mężczyźni są z Marsa, a Kobiety z Wenus" :)
A wracając do steków. Robiłem dziś zakupy w Lewiatanie. Na stoisku masarskim kupowałem: Salsę, pasztet, dwa rodzaje wędliny. Tu już pani zaczęła się coraz bardziej uśmiechać !?! Podwójny filet z kurczaka. No i jak poprosiłem trzy wielkie plastry wołowiny na steki, to pani była już na dobre rozbawiona. Zacząłem się zastanawiać czy aby nie mam czegoś z garderoby rozpiętego, lub szminki na kołnierzyku koszuli. Albo może źle nazwałem jakąś wędlinę. Jak kroiła drugi stek, to powiedziałem, że może jednak dwa, bo są wielkie.
Pani na to: Mogę panu ukroić nawet pięć !?! Chyba rozumiem. Pani pomyślała, że sam to zjem na raz. Ja po prostu robiłem zakupy dla rodziny na kilka dni. To takie dziwne, że facet czasami robi zakupy? Nawet często! Kupiłem jeszcze owoce, miód, warzywa i pitne jogurty. A na koniec jeszcze lody. A co. Przy ladzie natomiast znowu znajomy obrazek. Stoi przede mną gość, Ma całą furę zakupów... o i znowu facet kupuje. Pani kasuje. bip... bip... a on jak to ciele podziwia jej pracę. 107.30 - mówi ekspedientka. On nagle się budzi z transu. Zaczyna szukać portfela po kieszeniach i dopiero pakuje. Robi to kosztem mojego cennego czasu!!! Nie wiem czemu faceci w tym przoduję, jak te cielęta gapią się przy kasie, zamiast pakować w trakcie. Ja zawsze jak pani powie kwotę, to już ma wszystko posegregowane i spakowane i dzierżę w wyciągniętej dłoni kartę. Szanuje czas współstaczy kolejkowych. Dziś nawet zapomniałem torby i zdążyłem w trakcie kasowania zakupów po nią skoczyć do samochodu i zanim kasowanie dobiegło końca byłem spakowany i gotowy do płacenia. Mały sklepik - samochód pięć metrów od wejścia, siedem od kasy.
Komentarze