Rowerek zimową porą.

Znowu piszę wstecz. Kilka ostatnich postów, powstają oczywiście chronologicznie, ale nie do końca w tych dniach które mają u spodu. Ale to mój blog i tak będę sobie robił. To enklawa mojego chciejstwa i będę tu wyczyniał co mi się podoba. Ten akurat powstaje, tu i teraz. W sobotę czyli wczoraj oczywiście nie pojechałem na rowerze do pracy. Trudno się zdecydować o szóstej rano jak jest -2 stopnie. Pojechałem do pracy z miłości do firmy. Byłem tylko do 12:00 Na tyle starczyło mi serca. Ale po pracy zrobiło się całkiem przyjemnie. No i zebrałem się i pojechałem na rower. Zaplanowałem, że pojadę sprawdzić trasę w stronę pracy, ale nie główną drogą tylko wzdłuż dolinek. Za Zabierzowem zjechałem w stronę autostrady i pojechałem koło Ikei. Niestety nie ma tamtędy przejazdu. Jak przeprowadzałem rower przez przejście (nigdy nie przejeżdżam, chyba że jest ścieżka rowerowa) Coś po drugiej stronie poczułem niedobrego w żołądku. Postanowiłem zawrócić czym prędzej do domu. Pojechałem więc w stronę Szczyglic koło K'Witka. Po jakichś dwóch kilometrach jednak wszystko przeszło, ale ja już zmieniłem plany. Wypatrzyłem na mapie czerwony szlak rowerowy biegnący przez rezerwat Skały Kmity. Od tej strony nigdy jeszcze nie byłem. Okazało się, że szlak jest już nieaktualny. Znaki są zamalowane i jest częściowo zaorany. Jakieś stawy chyba tam powstają. Jednakże obok tego rozoranego zobaczyłem ślady po motokrosie. Pojechałem nimi i po kilkuset metrach trafiłem na szlak w lesie. Iście magiczne miejsce. Niestety kolejny raz nie zabrałem ani aparatu, ani kamery. Miałem tylko telefon. Zrobiłem kilka zdjęć, ale moje poczucie estetyki nie pozwala mi ich zamieścić. Kiedyś się tam wybiorę ponownie, to porobię zdjęcia. Tym szlakiem dojechałem, aż do mostu w Szczyglicach, potem przez Balice i na Kleszczów. Tam pod górę minął mnie biegacz. Nie chciałem się spocić, by znowu się nie przeziębić. Potem jeszcze z Kleszczowa pojechałem do Nielepic. Tam niestety natrafiłem na śnieg zmieszany z błotem. Starałem się jechać powolutku, aby się nie ubłocić cały. Tu już zaczęło się robić strasznie zimno. Jak wróciłem do domu, to okazało się, że jest 3 stopnie. Mimo dwóch par skarpet i butów treckingowych przemarzły mi palce u nóg. Rąk zresztą też. Cała trasa wyszła około 32 km


Trasa rowerowa 135768 - powered by Bikemap 

Komentarze

Anna Bucholc pisze…
Świetna sprawa - też mi się marzy rower, ale jestem zmarźluchem i wciąż nie mogę się zdecydować - gratuluję odwagi i wyboru trasy!
Nomad pisze…
Dziękuję za komentarz i powrót.