Krew i woda

Nareszcie ponownie, po dłuższej przerwie udało mi się oddać krew. Poszedłem dziś po pracy. Kurację antyuczuleniową zakończyłem w pierwszy dzień ferii. Musiałem odczekać miesiąc. W miedzy czasie zrobiło mi się "zimno" Musiałem odczekać. Potem jakieś drapanie po gardle. Co prawda gorączka nie przekroczyła 38. Jednak wolałem odczekać przepisowe dwa tygodnie. I nareszcie dziś poszedłem. Kolejka jak w socjalizmie po papier toaletowy. Same dziewczyny i jeden starszy facet. Przede mną była dziewczyna która po raz pierwszy oddawała krew. Do gabinetu lekarskiego szedłem z duszą na ramieniu. Bałem się, że zostanę zdyskwalifikowane przez to uczulenie. Lekarka powiedziała, ze nie ma z tym żadnego problemu. Wystarczy po większych dolegliwościach odczekać dwa tygodnie. Najważniejsze, że wiadomo jest z jakiego powodu był podwyższony poziom eozynofili. Wszystkie inne powody zostały wykluczone. Zrobiłem sobie wtedy kompleksowe badania łącznie z prześwietleniem i USG, a nawet jakieś posiewy na pasożyty i inne cuda. Wszystkie trybiki w najlepszym porządku. Jedynie ta alergia. Wracając do tej dziewczyny, co to pierwszy raz. Weszliśmy do sali w której wysysają krew razem. Obok siebie nawet dostaliśmy miejsca. Pielęgniarka pierwsza zajęła się nią. Na początku już okazało się, że są problemy ze znalezieniem u niej żył. W końcu wkłuto się jej w rękę. Kolejny problem. Krew nie chce lecieć. Dano jej do wyboru decyzję, czy wkłuwać się w drugą rękę, bo wygląda na to, że nic u niej to nie da. Zdecydowała się oddać drugą rękę. Zapytana powiedziała, że przyszła, bo chce zostać dawcą. Dużo studentów oddaje jednorazowo jako jakieś chyba punkty za wolontariat, czy coś w tym rodzaju. Ona chciała zostać dawcą. Z drugiej ręki mimo usilnych starań. Niestety krew również nie poleciała. Nawet nie zdołała napełnić tego małego woreczka do badań. Bardzo była zawiedziona, a mnie strasznie zrobiło jej się żal. Można się poczuć odrzuconym. Na pocieszenie dostała czekoladę. Przy okazji dowiedziałem się, że nie można pobierać krwi dłużej niż kilkanaście minut. Jeśli podczas pobierania okaże się, że dawca nie jest w stanie z jakichś powodów napełnić minimum 420 ml, to taka niepełna krew ląduje w koszu! Nie można przetworzyć mniejszej ilości. U mnie też dziś coś długo ciekła krew. Zwykle trwa to 3-5 min. Mimo tego że piłem dziś ponad dwa litry, ale faktycznie ostatnio przed 12:00 A oddawać byłem około 16:00. Ciekawe czy przed kolejnym terminem zostanę wezwany do oddania płytek.

Udało mi się zakupić tą kamerę. Zapłaciłem wczoraj jako "płatności allegro" A dziś rano przyszedł mail: proszę wpłacić na konto (...) z dopiskiem "za nierząd" co prawda przez "ż" ale ja też robię mnóstwo ortografów. Podobno wtedy jest zwolnione od podatku :) Gość napisał, że to nie żart. Sprawdził u prawnika. W pierwszej chwili pomyślałem, że chce mnie naciągnąć. Napisałem i wysłałem mu kopię potwierdzenia "płatności allegro" Odpisał, że jak tylko pojawią się u niego pieniądze, to wyśle kamerkę. Przez pocztę będzie szło pewnie z tydzień.

Przez dzisiejszą noc napełnił się cały zbiornik wody. Całe 1000l po pracy wylałem go. Drugi natomiast postawiłem pod balkonem za różą na pustakach i prowizorycznie podłączyłem wąż z drugiej rynny. Jego już nie będę musiał wylewać. Żałuję, że nie zrobiłem tak w sobotę. Byłby pełny, a dziś przestał padać deszcz.

Komentarze

marko pisze…
Mnie dożywotnie dyskwalifikuje przebyta żółtaczka, Twoja płynna tkana życiodajnego płynu ratuje innym życie!!!