Komputer dla mas

Komentarz do poprzedniego posta sprowokował mnie do wspomnień. A więc tak: Mój pierwszy komputer jeszcze w szkole średniej, to było ZX 81 takie małe pudełko z narysowaną klawiaturą. Miał całe 1KB. Tak napiszę to słownie "jeden kilobajt pamięci" ja miałem moduł rozszerzający do 16KB Grafika? 32 znaki w 22 liniach, aby coś narysować używało się semigrafiki, czyli specjalnych znaczków w postaci 1/4 kwadracika. Pisało się programy w Basicu nie w Visual Basicu :) Był tak wolny, że jak się napisało program który zajmował owe 22 linie, to komenda LIST wypisująca linia po linii treść programu. U dołu ekranu drukowała jedną literkę na sekundę. Z kolegą napisaliśmy program na niego, do rysowania za pomocą tejże semigrafiki. Pierwszy rysunek to pan z parasolką i psem. Cieszyliśmy się jak dzieci. Potem kupiłem sobie w Niemczech wypasiony ZX Spectrum na nim napisałem mój pierwszy komercyjny program - bazę danych zapisywaną i odczytywaną z taśmy magnetofonowej! "Żyletka" w Unitra Telpod liczyła na nim akordy i pensje pracowników. Napisałem go za friko, zapłatą była duma. Na Spectrum też nauczyłem się posługiwać asemblerem. Napisałem program w asemblerze który potrafił kontrolować kilka "spritów" jednocześnie i wykrywać ich kolizje. Ten program napisałem nie mając żadnego edytora cały kod zamieniłem na wartości liczbowe, skoki i adresy liczyłem ręcznie. I tak go wklepałem! Zresztą na ZX Spectrum napisałem program w stylu Norton Commandera sterowanego joistickiem. Pokazywał zawartość katalogu z plikami, a naciśnięcie Fire otwierało obrazek lub przegląd fontu z pliku... Zaraz, e... to było na Atari, do niego miałem stację dysków kupioną w Pewexie za 180 dolców i drukarkę z nakładką do polskich znaków. Wtedy było ze mnie panisko. Jeden wyjazd na Węgry na sobotę/niedzielę i przywoziłem miesięczną pensję. Na Atari miałem pierwszą publikację w czasopiśmie komputerowym. Program w Turbo Basicu robiący lustrzane odbicie obrazka. Potrzebne mi to było do płytek drukowanych. Zajmowałem się wtedy jeszcze elektroniką. Programy na Spectrum i Atari zdobywało/wymieniało się na giełdzie "pod karlikiem" Tak zresztą jaki i filmy na VHS Miałem magnetowid dałem za niego 430 dolarów też w pewexie. To były czasy, urządzało się seanse w domu dla kolegów. Każdy składał się po 5 zł (odpowiednik dzisiejszej piątki) A pierwszy w ogóle program, to napisałem na kartce ołówkiem czekając i marząc o ZX 81 Były takie kursy Basica w jakiejś gazecie. Potem jak trafiłem do pierwszej pracy "komputerowej" skręcałem komputery PC-ty to kupiłem sobie XT to był pierwszy PC-et miał 1MB pamięci tkz rozszerzoną pamięć. Nie było tam dysku twardego. Owe dodatkowe kilobajty powyżej 640 KB stanowiły RAM-Drive Grafika to była karta Herkules dwa kolory czarny/biały ale rozdzielczość kosmiczna. To był pierwszy komputer podłączony do monitora nie telewizora! Tak, to jest pewne kuriozum. Pierwsze komputerki były podłączane do telewizora. Potem przez długi czas, w zasadzie do niedawna. Mało która karta graficzna miała możliwość podłączenia TV. Kolejny komputer to był "AT" Miał procesor 10MHz i przycisk Turbo przełączający do chyba 4,73 aby niektóre stare programy nie chodziły zbyt szybko. Ten już kupiłem z 40MB dyskiem twardym. To już była technologia na miarę XX wieku. Potem 386, 486 po drodze było coś takiego jak koprocesor matematyczny. Pentium itp. Pamiętam pierwszy pokaz pierwszych Windows 1.0 Jak je zobaczyłem to stwierdziłem, że SideKick jest lepszy. Do tej pory panował niepodzielnie DOS Miałem tę przyjemność obsługiwać pokaz pierwszych Windows dla publiczności pracując w QUMAK Tam też napisałem mój pierwszy program w Clipper do obsługi serwisu. Coś od samego początku ciągnęło mnie do baz danych i tak zostało do dziś. Z pokazu zapamiętałem takie zdarzenie które było krokiem milowym w komputeryzacji świata. Były wystawione na sali komputery z zainstalowanym windows i z myszką. Myszki były dużo wcześniej zanim windows nastało, tak nawiasem mówiąc. Na jednym z tych komputerów był paint na ekranie. Podeszło pewne małżeństwo z na oko 7 letnią dziewczynką. Stanęli przed ekranem i gapili się w niego jak cielęta. Dziewczynka z racji tego, że była niższa zainteresowała się gryzoniem. Po paru sekundach odkryła, że jak rusza myszką, to na ekranie rusza się kursor. To była dla niej fajna zabawa. Matka zareagowała natychmiast - nie dotykaj, bo zepsujesz. Na szczęście byłem w pobliżu i powiedziałem proszę się nie martwić, jest do zepsucia. Po jakichś pięciu minutach dziewczynka namalowała domek z okienkiem. Wtedy dotarło do mnie, tak: komputer trafił pod strzechy.

Komentarze

marko pisze…
Może nie bez powodu uderzylismy w te tony, dzieki którym mysle możemy zamieszczac posty, widze tez ze masz w tym calkim spore doswiadczenie, brawo! szkoda ze nie jestem informatykiem, zaledwie troche otarlem się o klipera, pozniej c++, robilem tez aplikacje bazodanowe nieserwerowe access, czasem były to calkiem duze obliczenia prawie dla paru tys mieszkan, teraz nastala na dobre pora oracla w uslugach b.d.., troche pamietam tez z przeszlosci jak wytrawialo się plytki pod uklady scalone, ale dzisiaj to już historia, która z pewnoscia milo się już tylko wspomina.