Zamówionej lampy do kamery jak nie było tak nie ma. Napisałem co z moim zamówieniem. Odpowiedź: lampa będzie dostępna dopiero pod koniec marca. Odpisałem: że jak uda mi się zamówić gdzie indziej, to rezygnuje. Ale nie chce mi się szukać. Pewnie zresztą jak tu nie ma, to i nigdzie nie będzie. Znalazłem jeden sklep gdzie mają zapasy, ale drożej o 50 zł + przesyłka. Poczekam. Nie jest mi potrzebna już. Pisałem też co z reklamacją mojego plecaka fotograficznego. Odpisali: że wysłali do producenta i jak naprawa reklamacja będzie się przedłużała, to wystąpią o wydanie nowego. Wolę tą opcję.
Ostatnio jakiś tak marazm we mnie. Wszystko chyba przez ten brak słońca. Nic mi się nie chce. A w zasadzie przypominam sobie o czymś dopiero jak jest już ciemno. Dziś miałem poprzerzucać śnieg za ogrodzenie, aby nie spływał na podjazd jak się zacznie topić. Przypomniałem sobie teraz. Zresztą i tak jakaś taka wilgoć na zewnątrz. Tej zimy ani nie ćwiczę w domu, ani nie biegam na siłowni w pracy. Tragedia. W tamtym roku ćwiczyłem co dzień ponad pół godziny w domu wieczorem i co najmniej raz w tygodniu biegałem 10 km na bieżni. Jakoś mi się nie chce. W tym roku jakoś sobie założyłem od samej jesieni prace nad stroną domową i jurajską i chyba ten cały internet z początku jakoś tak mnie absorbował, że nie miałem czasu na nic innego. Było też dużo książek. Sam nie wiem, chyba się zaczynam tłumaczyć. Może na kolejną jesień będzie lepiej. No ale przed nami wiosna i lato. Już mam trochę planów co do ogrodu i nie tylko. Zobaczymy co się uda zrealizować, a co pozostanie tylko marzeniami.
A na koniec filmik (HD) z niedzielnego polowania na sarny. Niecałe dwa kilometry od domu:
Ostatnio jakiś tak marazm we mnie. Wszystko chyba przez ten brak słońca. Nic mi się nie chce. A w zasadzie przypominam sobie o czymś dopiero jak jest już ciemno. Dziś miałem poprzerzucać śnieg za ogrodzenie, aby nie spływał na podjazd jak się zacznie topić. Przypomniałem sobie teraz. Zresztą i tak jakaś taka wilgoć na zewnątrz. Tej zimy ani nie ćwiczę w domu, ani nie biegam na siłowni w pracy. Tragedia. W tamtym roku ćwiczyłem co dzień ponad pół godziny w domu wieczorem i co najmniej raz w tygodniu biegałem 10 km na bieżni. Jakoś mi się nie chce. W tym roku jakoś sobie założyłem od samej jesieni prace nad stroną domową i jurajską i chyba ten cały internet z początku jakoś tak mnie absorbował, że nie miałem czasu na nic innego. Było też dużo książek. Sam nie wiem, chyba się zaczynam tłumaczyć. Może na kolejną jesień będzie lepiej. No ale przed nami wiosna i lato. Już mam trochę planów co do ogrodu i nie tylko. Zobaczymy co się uda zrealizować, a co pozostanie tylko marzeniami.
A na koniec filmik (HD) z niedzielnego polowania na sarny. Niecałe dwa kilometry od domu:
Komentarze