Koleżanka Basi jest w Polsce. Wczoraj Basia się z nią spotkała w Galerii Krakowskiej w CafeClub. Miałem Basie odebrać stamtąd po pracy około 18:00 Przybyłem do Galerii trochę wcześniej. Pochodziłem trochę po Empiku ale nic ciekawego nie wypatrzyłem. Około godziny 17:45 zjawiłem się w CafeClub. Koleżanka była jeszcze z inną koleżanką. Dosunąłem sobie pufę i usiadłem z nimi przy kawie. Strasznie tam ciasno. Po jakichś 10 min do Basi zadzwonił telefon od jeszcze innej koleżanki. Tym razem z pracy. Dołączyła do nas niebawem, aby się z nami zabrać do domu.
Bowiem mieszka tam gdzie my. Tak więc siedziałem w tkz babskim towarzystwie. Starałem się więcej słuchać niż zabierać głos. Byłem jeden one cztery. Wywiązała się rozmowa między innymi o nowej pracy Basi gdzie pracuje też właśnie ta koleżanka która doszła jako ostatnia. Rozmowa ta była również kontynuowana po drodze na drobnych jeszcze zakupach jak i w samochodzie wracając do domu. Kobiety są toksyczne! Nasłuchałem się kilkunastu opowieści/zdarzeń/dialogów które gdyby nie intonacja cytatów i ich interpretacja byłyby zwykłymi dialogami między pracownikami. Niewinną wręcz wymianą zdań, może lekkimi uwagami w celu poprawy wykonywanej pracy. Ale interpretacje "no wiesz, jak ona mogła mi tak powiedzieć", "co za torba z niej" itp... Nie wiem z czego to wynika. Jakaś obsesja na punkcie nieskazitelności, nieomylności własnej osoby? Pamiętam, stosunki w poprzedniej Basi pracy były takie same! Czy kobiety dobrze się czują w takich warunkach, w takim wzajemnym oddziaływaniu na siebie? Widzę tu ogromną analogię do tych wszystkich durnych seriali, co to o miłości i szczęściu są, a w których łzy, pot i krew strumieniami się leją. A ekran ocieka od nienawiści i szczucia jednych na drugich. Takie same dialogi, takie same interpretacje. Niestety jestem zmuszony czasami słuchać i kątem oka widzieć te "Barwy szczęścia" gdzie każdy odcinek kończy się czyimś płaczem i tragedią. To "Na dobre i na złe" gdzie zło wylewa się z ekranu. A już jak widzę tą starą ropuchę w "Moda i sukces" to potem jeść nie mogę przez kilka dni. Czyż wszystkie uwagi i poczynania trzeba interpretować na niekorzyść i doszukiwać się ukrytych spisków i złej woli! Więcej pozytywnego myślenia, nastawienia do innych osób. Nie doszukujmy się ciągle spisków i zagrożeń ze strony innych. Owszem każdy chce okazać się lepszy od innego. Jesteśmy drapieżnikami, silniejszy wygrywa. Nie cierpię współzawodnictwa! Bo z reguły nie polega ono na tym aby się okazać lepszym, tylko na tym aby inni okazali się gorsi. Zresztą i tak jestem najlepszy, co tu dużo mówić, a wszyscy chcą mnie tylko okraść, oszukać i podeptać mnie.
Bowiem mieszka tam gdzie my. Tak więc siedziałem w tkz babskim towarzystwie. Starałem się więcej słuchać niż zabierać głos. Byłem jeden one cztery. Wywiązała się rozmowa między innymi o nowej pracy Basi gdzie pracuje też właśnie ta koleżanka która doszła jako ostatnia. Rozmowa ta była również kontynuowana po drodze na drobnych jeszcze zakupach jak i w samochodzie wracając do domu. Kobiety są toksyczne! Nasłuchałem się kilkunastu opowieści/zdarzeń/dialogów które gdyby nie intonacja cytatów i ich interpretacja byłyby zwykłymi dialogami między pracownikami. Niewinną wręcz wymianą zdań, może lekkimi uwagami w celu poprawy wykonywanej pracy. Ale interpretacje "no wiesz, jak ona mogła mi tak powiedzieć", "co za torba z niej" itp... Nie wiem z czego to wynika. Jakaś obsesja na punkcie nieskazitelności, nieomylności własnej osoby? Pamiętam, stosunki w poprzedniej Basi pracy były takie same! Czy kobiety dobrze się czują w takich warunkach, w takim wzajemnym oddziaływaniu na siebie? Widzę tu ogromną analogię do tych wszystkich durnych seriali, co to o miłości i szczęściu są, a w których łzy, pot i krew strumieniami się leją. A ekran ocieka od nienawiści i szczucia jednych na drugich. Takie same dialogi, takie same interpretacje. Niestety jestem zmuszony czasami słuchać i kątem oka widzieć te "Barwy szczęścia" gdzie każdy odcinek kończy się czyimś płaczem i tragedią. To "Na dobre i na złe" gdzie zło wylewa się z ekranu. A już jak widzę tą starą ropuchę w "Moda i sukces" to potem jeść nie mogę przez kilka dni. Czyż wszystkie uwagi i poczynania trzeba interpretować na niekorzyść i doszukiwać się ukrytych spisków i złej woli! Więcej pozytywnego myślenia, nastawienia do innych osób. Nie doszukujmy się ciągle spisków i zagrożeń ze strony innych. Owszem każdy chce okazać się lepszy od innego. Jesteśmy drapieżnikami, silniejszy wygrywa. Nie cierpię współzawodnictwa! Bo z reguły nie polega ono na tym aby się okazać lepszym, tylko na tym aby inni okazali się gorsi. Zresztą i tak jestem najlepszy, co tu dużo mówić, a wszyscy chcą mnie tylko okraść, oszukać i podeptać mnie.
Komentarze