Dziś znowu odebrałem telefon z krwiodawstwa. Proszono mnie oddanie płytek krwi. Pierwszy raz pani w telefonie użyła stwierdzenia, że mają zamówienie dla dziecka leczonego w szpitalu w prokocimiu. Trochę mnie zatkało, wydaje mi się, że nie powinno się personalizować takich czynności jak oddawanie krwi czy płytek. Oczywiście zgodziłem się bez wahania. Powiedziałem tylko, że na początku stycznia byłem trochę przeziębiony. Nie stanowiło to problemu. Umówiłem się na jutro na 7:15. Po jakiejś godzinie olśniło mnie, że przecież biorę leki na te eozynofile. Mam kurację anty alergiczną przez miesiąc. Zadzwoniłem, no i oczywiście lekarka stwierdziła, że nie mogę oddać płytek. Dopiero jak skończę. Powiedziała, że zadzwonią za miesiąc do mnie w celu oddania płytek. Myślę, że już nie będę oddawał krwi, tylko płytki. Dzwonią do mnie prawie regularnie co miesiąc. O ile oczywiście nie zostanę zdyskwalifikowany, ale czytałem na stronie krwiodawstwa, że krwi nie można oddawać tylko podczas zaostrzenia uczulenia i odczulania, czyli brania leków. Po prostu jak się jest uczulonym na trawy i jest akurat okres pylenia, to dawca po prostu musi się wstrzymać przez okres nasilenia objawów. Ja mam problem tylko z kotem i roztoczami. Nie mam żadnych objawów. Tylko chwilowe jak zdarzy mi się pójść do kogoś kto w domu nie sprząta i sierść kota lata w powietrzu. Ostatnio byłem w takim domu i siedziałem na kanapie wśród kociej sierści. Cały po godzinie byłem nią oblepiony. Efekt? Piekące oczy i troszeczkę odczuwalne drapanie po gardle.
Komentarze