Znowu dostałem telefon z krwiodawstwa. Poproszono mnie abym dojechał, jeśli mogę do godziny czasu. Chodziło o oddanie płytek krwi. Na miejscu okazało się oczywiście, że nadal mam podwyższony poziom eozynofili. Ale się zmniejszył i powoli zbliża do maksymalnej wartości normy. W zasadzie jest prawie dwa razy mniejszy niż był dwa miesiące temu jak oddawałem płytki po raz pierwszy. Na wywiadzie u lekarza zebrało się konsylium i dyskutowana jaka może tego być przyczyna i czy mogę oddać czy nie. Ostatnio zdyskwalifikowano mnie przy oddaniu krwi na trzy tygodnie z tego powodu. W końcu przyszła kolejna lekarka – szefowa ośrodka i stwierdziła: Pan musi oddać płytki! Okazało się, że mam rzadką grupę krwi, co czyni ze mnie poszukiwanego dawcę. Wziąłem na dzisiejszy dzień zwolnienie. Choć mam wyrzuty sumienia. Zajęło mi to 3 godziny. Mogłem wrócić do pracy i zostać do 17:00 – 18:00 Kolejny raz chyba tak zrobię. Mam sporo pracy i pewien projekt do skończenia. Męczy mnie już od kilku dni. Chciałbym go definitywnie skończyć, tylko ciągle coś wypada. Zalecono mi udanie się do lekarza pierwszego kontaktu i zrobienie specjalistycznych badań co do tych eozynofili. Jutro postanowiłem się umówić na wizytę, mnie też to męczy. Może zaatakował mnie jakiś grzyb, pleśń lub coś użądliło. W końcu chodzę często po lesie i czołgam się po jaskiniach w błocie. W lesie jest pełno kleszczy i innego paskudztwa, a w jaskiniach grzyby, pleśnie i jadowite Meta menardi. Eozynofile są reakcją właśnie na alergie i tego typu inne rzeczy.
A tak dziś mnie naszło przy tych płytkach – trwało to 82 minuty. Że mnie to trochę kręci, no... takie oddawanie krwi, czy płytek. Czuje się trochę jak supermen ratujący ludzkość. A tu ktoś realny, prawdziwy leży gdzieś w szpitalu poważnie chory, wręcz zagrożony. Poczułem się prawie współodpowiedzialny jego nieszczęścia. Ja odczuwam radość z tego, że mogę w ten sposób pomagać, czyli w zasadzie jestem szczęśliwy dlatego, że on jest nieszczęśliwy. Zyskuje na jego nieszczęściu. Znowu wychodzi na moje, to co od dawna twierdzę. Jestem pieprzony egoista! Już nie robię tego dla czekolady, tylko po to aby mieć satysfakcję, aby być szczęśliwy. Buduje swoje małe pieprzone egoistyczne szczęście na czyimś nieszczęściu. Umysł ludzki to piekło zesłane przez niebo! Tarzamy się w nim od urodzenia po same uszy jak w gównie. Choćbyśmy nie wiem co robili wszystkie nasze działania prowadzą do jednego, choćbyśmy nasze czyny kwalifikowali i opisywali pięknymi słowami. To i tak wszystko co robimy, robimy dla siebie. No więc czy czyny haniebne nie są lepsze od dobrych uczynków? Albo choćby równe im? Już to kiedyś pisałem: Najlepszym wyjściem z sytuacji jest pomaganie innym w złości i z przymusu. Wszystko jedno czy wewnętrznego czy nie. Pomagajmy i nienawidźmy tych którym musimy pomagać?
A tak dziś mnie naszło przy tych płytkach – trwało to 82 minuty. Że mnie to trochę kręci, no... takie oddawanie krwi, czy płytek. Czuje się trochę jak supermen ratujący ludzkość. A tu ktoś realny, prawdziwy leży gdzieś w szpitalu poważnie chory, wręcz zagrożony. Poczułem się prawie współodpowiedzialny jego nieszczęścia. Ja odczuwam radość z tego, że mogę w ten sposób pomagać, czyli w zasadzie jestem szczęśliwy dlatego, że on jest nieszczęśliwy. Zyskuje na jego nieszczęściu. Znowu wychodzi na moje, to co od dawna twierdzę. Jestem pieprzony egoista! Już nie robię tego dla czekolady, tylko po to aby mieć satysfakcję, aby być szczęśliwy. Buduje swoje małe pieprzone egoistyczne szczęście na czyimś nieszczęściu. Umysł ludzki to piekło zesłane przez niebo! Tarzamy się w nim od urodzenia po same uszy jak w gównie. Choćbyśmy nie wiem co robili wszystkie nasze działania prowadzą do jednego, choćbyśmy nasze czyny kwalifikowali i opisywali pięknymi słowami. To i tak wszystko co robimy, robimy dla siebie. No więc czy czyny haniebne nie są lepsze od dobrych uczynków? Albo choćby równe im? Już to kiedyś pisałem: Najlepszym wyjściem z sytuacji jest pomaganie innym w złości i z przymusu. Wszystko jedno czy wewnętrznego czy nie. Pomagajmy i nienawidźmy tych którym musimy pomagać?
Komentarze