Niezbadana jaskinia

W sobotę miałem wielkie postanowienie pójścia na wycieczkę w dolinkę Będkowską. Chciałem przejść górą wokół dolinki wokoło. Niestety pogoda była taka, że po przejściu jednej czwartej zaplanowanej trasy. Czyli od Cebulowej cały czas urwiskiem, potem za stawami i aż do Bramy Będkowskiej. Zszedłem do doliny i wróciłem już drogą. Wszędzie był topniejący śnieg po kostki. A ja głupi ubrałem sobie niskie buty, przed kostkę. Przemoczyłem je kompletnie, skarpety można było wykręcać. Tam na wzgórzu prawie cały czas można się dopatrzeć ścieżki i podążać nią. Wiedzie przez piękne skałki. Po drodze jest też jaskinia Szaniec w wielkiej skale o takiej samej nazwie. Ja niestety nie wziąłem nawet latarki. Przyświecałem sobie wspomaganiem ostrości od aparatu. Porobiłem trochę zdjęć. Ale to nie jest jaskinia do zdjęć. Muszę tam wrócić z kamerą no i latarką. Zresztą tam trzeba się przeczołgać aby zobaczyć coś więcej, a ja nie byłem do tego przygotowany. Oczywiście opisałem całą trasę na swojej stronie domowej. Nie ma tego złego co by bokiem nie wyszło. Dzięki temu, że wróciłem wcześniej. Oczywiście jak co sobotę odkurzyłem i dodatkowo kompleksowo wyszorowałem cały prysznic, łącznie z rozebraniem całego panelu hydromasażu i od kamienieniem go. Zajęło mi to ponad dwie godziny. Ale teraz prysznic wygląda jak nowy.

Komentarze