Cioranie jaskiniowe

Wybraliśmy się wreszcie w drugi dzień świąt do jaskini Szaniec. W zasadzie to nie wiem jak dokładnie się nazywa ta jaskinia. Raz jest nazywana Szaniec, a raz Nad Szańcem. W każdym razie teraz byłem dobrze wyposażony. Mięliśmy wszystko. Latarki, czołówki, ubrania na zmianę no i oczywiście kamerę. Widzę jednak, że lepszym chyba rozwiązaniem do filmowania w jaskini będzie kupienie lampy do kamery. Szukałem na necie, są od 200 zł. Do jaskini doszliśmy, tak jak ostatnio szedłem, od Brzezinki. W środku jaskini przebraliśmy się i wpełźliśmy do tego niskiego korytarza. Tam już nie było tak sucho. Prawa odnoga kończy się niewielkim kominem do góry, ale dosłownie około dwóch metrów. Lewy natomiast obniża się, aż do zacisku. W zacisku jest trochę wody. Zacisk skręca w lewo i potem idzie do góry. Za zaciskiem jest niewielka salka z korytarzem do góry. Ale raczej jest to już koniec jaskini. Cały opis tutaj, dodatkowo mapka pierwszej trasy pieszej przez dolinkę wzbogaciła się o opis jaskini. Oczywiście powstał film z genialnym ujęciem przy końcu głowy wychodzącej z zacisku, dopiero tam widać jak jest ciasno. Ja cały czas leżałem skręcony z wyciągniętą ręką w której trzymałem kamerę przed zaciskiem. Z jaskini wróciliśmy dołem przy stawach. Niestety nie ma tam ścieżki i idąc tak prawie narusza się czyjąś prywatność. Na szczęście nikogo nie spotkaliśmy. Za to od dołu można podziwiać wszystkie skałki. Muszę się wybrać dołem skałek. Nie samym dołem, ale przy skałkach, aby je obfotografować. Rodzi się w mojej głowie powoli plan zrobienia strony o dolinkach. Powoli chyba zacznie powstawać. Zbieram na razie materiały o Będkowskiej.

Komentarze