Koszenie po ciemku

Na reszcie przestało padać chyba na dobre. Udało mi się wreszcie dziś zabrać za koszenie. Kosiłem przez prawie trzy godziny pole. Skończyłem prawie o ósmej, było już ciemno. Jutro jednak chyba nie pojedziemy w Tatry. Konrad nie bardzo chce jechać, ja też myślę, że będzie niespecjalna pogoda, no i ten pierwszy śnieg... Jak się zrobi ciepło to będzie chlapa, a nie śnieg. Tak więc nie jedziemy. No i zresztą mam strasznie dużo pracy. Chciałbym skosić resztę pola. Trzeba też skosić ogród i u Szarika. No i chętnie pojadę z rowerem do serwisu, aby założyli mi ten nowy łańcuch. Zresztą po prostu jest wiele do zrobienia. Przez ostatnie trzy tygodnie przecież lało nieustannie.

Komentarze