Odebrałem samochód z przeglądu. Zamówiłem nową kartę grafiki – jutro powinna być. Noża do kosiarki nie zdążyłem już odebrać, bo jak tylko wyjechałem z przeglądu coś zaczęło ocierać przy kole. Zawróciłem natychmiast. Okazało się, że korozja się dostała pod osłonę bębna jakiegoś tam przy czymś tam. Nie cierpię mechaniki jest niedeterministyczna. A w tym dniu po zostawieniu samochodu o ósmej rano pojechałem tramwajem. Pierwszy raz od chyba pięciu lat. Bardzo wolno i bardzo niewygodnie.
Komentarze