No i znowu mam dylemat. Jechać jutro na rower, czy iść na zdjęcia. W sobotę i niedzielę będę musiał poświęcić na odwiedziny Basi znajomych. Więc nic dla siebie nie zrobię. Nawet pewnie nie da się iść nigdzie z nimi na spacer. Oni nie są w stanie przejść obawiam się pieszo nawet kilometra. O mało byłbym zapomniał dziś wychodząc z pracy, że jutro wolne. Chyba jednak jutro pojadę do rodziców na rowerze. Może uda mi się zrobić jakąś setkę. Wracając jak będzie czas pojadę okrężną drogą. Muszę też w najbliższych dniach skończyć relację z wyjazdu w Stołowe no i znaleźć jakieś dwie skrzynki w okolicy gdzie mógłbym umieścić GeoKrety przywiezione z nad morza. Dziś przeglądałem CHIP-y i doczytałem się, że pewna firma zrobiła już mapę topograficzną ze ścieżkami rowerowymi i szlakami pieszymi dla nowego Garmina. Czyżby kolejny zakup. Ten GPS już się trochę wysłużył na rowerze i na wycieczkach. Ma już chyba z pięć lat. Udało mi się wreszcie dziś skończyć koszenie. Konrad skosił u Szarika. Pozostał tylko sad. Ale tam może poczekać do następnego tygodnia. Trochę też posprzątałem w ogródku. Obciąłem całą pnącą różę. Ale i tak nie sądzę aby to coś pomogło na to schnięcie liści. Może jak zacznie puszczać nowe pędy, to od razu zacznę ją kropić? A malin i ostrężyn będzie ogromna ilość. Zresztą oglądałem winogrona i chyba będzie nie do przejedzenia.
Komentarze