Odwiedziłem dziś rodziców. Nie byłem chyba z miesiąc. Po drodze były wczasy. Znowu mój cenny wolny czas poświęcam komuś. Lecz, jako egoista zabrałem do rodziców aparat fotograficzny. Siedzieliśmy trochę na ogrodzie więc pobawiłem się trochę macro. Dzięki temu mogłem wypróbować nowy obiektyw po miesiącu od zakupu. Sigma 70-300 W zasadzie zostawiłem dwa zdjęcia i to po obejrzeniu zdjęć macro Urzytkownika Picasy 'Canonac' Ona i jej znajoma/krewna?
Od pewnego czasu są moimi ideałami w dziedzinie fotografii. Jeśli chodzi o portal Picasa. Wpierw oczywiście wszystkie zdjęcia odrzuciłem jako nieudane, ale potem pooglądałem w ich albumach i doszedłem do wniosku, że te moje nie są takie złe. Widzę jednak, że długa droga przede mną. Zresztą nie wiem czy nią podążę. Po Wyjechaniu od rodziców pojechaliśmy z Konradem jeszcze na Mały Rynek gdzie odbywał się festiwal pierogów.
Oczywiście jak tylko tam dojechaliśmy zaczęło padać. I to tak intensywnie, że miałem wodę w butach. Ulewa była krótka, a mnie buty szybko wyschły. Kupiliśmy 75 pierogów czterech rodzajów. Wieczorem próbowałem jeszcze fotografować pioruny, ale to wyższa szkoła jazdy. Nic z tego nie wyszło, zresztą burza była daleko. I niewiele rozbłysków było. Jutro też ma być burzowo zobaczymy.
Komentarze