Złota rybka

Na ostatniej rozmowie kwartalnej wspomniałem o tym, że dawno nie było podwyżki w firmie. Nie minął miesiąc i kilka osób dostało. Wspomniałem też, że moim zdaniem brakuje osoby, lub osób która zajęła by się trzymaniem danej działki razem pod względem technicznym. Dbanie o spójność kodu, nie dublowanie się procedur i tego typu sprawy techniczne. No i we czwartek bodajże wezwał mnie Krzysztof do siebie i zaproponował abym zajął się kierowaniem małym zespołem logistyki. Złota rybka czy co? Pozostało mi jeszcze jedno życzenie? Cztery osoby łącznie ze mną będą w tej grupie. Do moich obowiązków będzie należało dbanie o spójność i realizacje prac w obrębie tych wszystkich modułów, a w zasadzie całej działki która jest pisana przez te osoby. Rozmowy kwartalne, ocena tych pracowników. Jakieś wyjazdy pewnie się pojawią. Zaskoczyło mnie to strasznie. Podjąłem decyzje po jednym dniu namysłu. Oprócz mnie jeszcze dwie osoby dostały taką propozycję. Produkcja i Księgowość. W ogóle duże zmiany. Tylko po cholerę tylu kierowników? Ja sobie jednak będę to stanowisko nazywał lider grupy. Choć mówią My, czy Wy managerowie błuchacha! Wiem ta decyzja jest niezgodna z moimi ideami. Chciałem sobie spokojnie prześlizgać się w pracy w takim stanie do emerytury. Ale ostatnio programowanie wcale mnie tak nie bawi jak dawniej, a jeszcze będę projektował technicznie - zapomniałem. Pomyślałem sobie czemu nie! Kto stoi w miejscu, ten się cofa. A tylko krowa nie zmienia poglądów. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Choć nadal śmieszy mnie robienie kariery zawodowej. Teraz sam staję się takim śmiesznym ludzikiem. Człowiek jest wart czegoś nie dlatego, że jest w pracy dyrektorem, czy prezesem. Wart jest tyle ile prywatnie osiągnął. I nie są to pieniądze, stanowisko, czy władza. Chciało by się powiedzieć jest wart tyle i może dać drugiemu. Ale może nie będę parafrazował znanych cytatów. Dla mnie wartościowi ludzie to tacy którzy mają pasję, ciekawi, dobrze się z nimi i miło rozmawia. Nie cierpię nadętych bufonów, co myślą że jak są kierownikami, dyrektorami. To są kimś. Są puści w środku. Praca się kiedyś skończy i będą nikim, albo umrą w tej pracy z głową w dupie tego na wyższym szczeblu. Mam nadzieję, że takim nigdy nie będę. Postaram się ten awans, stanowisko wykorzystać do tego, aby się przysłużyć tym osobom które będę nadzorował, oceniał. Skoro będę miał wpływ na ich pracę, postaram się tak pokierować tą pracą, aby te moduły które piszą lepiej ze sobą współgrały.

Komentarze