Są czereśnie

Piękne czerwone i dużo ich. Trochę małe, ale mam nadzieję podrosną. Po dwóch latach. Wreszcie się znowu najem. Po przyjeździe z Paryża okazało się, że Konrad nie obrał truskawek. Nazbierałem dziś chyba z pięć kilo, jak nie więcej. Pychota. Basia zrobiła z nich kefirek truskawkowy, a i zjadłem chyba z kilo. Teraz cała lodówka truskawek w różnych postaciach. Kilka litrów rozmiksowanych. Jedzenia będzie na kilka dni, a w tym czasie dojrzewają kolejne. Niestety truskawki są co najwyżej dwa tygodnie.

Komentarze