W sobotę pojechałem na rowerze 110 km. Pogoda, owszem była słoneczna, ale chwilami było po prostu zimno. Jedyne co piłem na tej wyprawie, to 0.5 l CocaColi. Wiem nie było to rozsądne. Ale zwykle udaje mi się kupić coś w sklepach. Tym razem było jednak inaczej. W zasadzie nie mijałem sklepów, albo je przegapiałem. Dopiero w drodze powrotnej w Olkuszu ledwo trafiłem na otwarty sklep.
Dziś poszedłem pobiegać. Pobiegłem znowu do Rudna i z powrotem. Tym razem zajęło mi to 1h 15min więc o 15 minut krócej niż poprzednio. Podczas biegu znowu było trochę chłodno. Maj nas nie rozpieszcza. Jak dobiegłem do samochodu. Poszedłem w krzaczki. Nogi mi się ugięły jak zacząłem. Kolor ciemny bordowy. Natychmiast przyszło mi do głowy, że się odwodniłem. Wróciłem do samochodu i pojechałem szybko do domu. Od razu wypiłem z lodówki PoweRade, a potem 0.5 l muszynianki z sokiem. Kolejny nierozsądny krok. Jak się człowiek odwodni. To nie pije się szybko tylko maksymalnie wolno. Najlepiej małymi łykami z przerwami nawet kilkuminutowymi! I przede wszystkim napój nie powinien być zimny. Zaraz potem przyszło mi do głowy, że kolor raczej powinien być ciemnobrązowy, a nie bordowy. Coś jest nie tak. Może nerki, mam z nimi czasami kłopoty, jak przeziębię szczególnie nogi. Zażyłem więc Furagin i coś tam jeszcze ziołowe na nerki. Potem pojechałem do Rudawy i jeszcze kupiłem piwo do przefiltrowania nerek. Dopiero po tym jakieś dwie godziny poszedłem do łazienki. Tym razem kolor jak się patrzy. Wydaje mi się, że wysiłek plus zimno spowodowały taki stan. Na szczęście chwilowy. Nic mnie nie boli. Dziś też wreszcie przyszedł ten plecak. Świetny. Konrad jedzie na zieloną szkołę, będzie miał w sam raz.
Dziś poszedłem pobiegać. Pobiegłem znowu do Rudna i z powrotem. Tym razem zajęło mi to 1h 15min więc o 15 minut krócej niż poprzednio. Podczas biegu znowu było trochę chłodno. Maj nas nie rozpieszcza. Jak dobiegłem do samochodu. Poszedłem w krzaczki. Nogi mi się ugięły jak zacząłem. Kolor ciemny bordowy. Natychmiast przyszło mi do głowy, że się odwodniłem. Wróciłem do samochodu i pojechałem szybko do domu. Od razu wypiłem z lodówki PoweRade, a potem 0.5 l muszynianki z sokiem. Kolejny nierozsądny krok. Jak się człowiek odwodni. To nie pije się szybko tylko maksymalnie wolno. Najlepiej małymi łykami z przerwami nawet kilkuminutowymi! I przede wszystkim napój nie powinien być zimny. Zaraz potem przyszło mi do głowy, że kolor raczej powinien być ciemnobrązowy, a nie bordowy. Coś jest nie tak. Może nerki, mam z nimi czasami kłopoty, jak przeziębię szczególnie nogi. Zażyłem więc Furagin i coś tam jeszcze ziołowe na nerki. Potem pojechałem do Rudawy i jeszcze kupiłem piwo do przefiltrowania nerek. Dopiero po tym jakieś dwie godziny poszedłem do łazienki. Tym razem kolor jak się patrzy. Wydaje mi się, że wysiłek plus zimno spowodowały taki stan. Na szczęście chwilowy. Nic mnie nie boli. Dziś też wreszcie przyszedł ten plecak. Świetny. Konrad jedzie na zieloną szkołę, będzie miał w sam raz.
Komentarze