Nie bacząc na wczorajsze problemy. Dziś miałem pojechać do Krzeszowic po dętki i oponę dla Konrada. Wczoraj okazało się, że Konrad znowu przebił dętkę. Znalazłem w oponie wbity kamień. Wydłubałem go. Ale po pierwsze: zostanę bez dętek na wymianę, a i opona trochę dziurawa. Postanowiłem oczywiście, że pojadę na rowerze zielonym szlakiem rowerowym od Rudna. Tak też zrobiłem. Obiecałem sobie, że będę jechał wolno. Bądź, co bądź wczoraj pobiegłem 15 km. Nie dojechałem jeszcze połowy drogi, a zaczęły mnie łapać kurcze w nodze. Postanowiłem jednak jechać dalej. Chwilami musiałem zsiadać z roweru i prowadzić. Twardo jednak dojechałem do 94 za Krzeszowicami. Tam dalej postanowiłem jechać szlakiem, a nie najkrótszą drogą do Krzeszowic. Dojechałem aż do kamieniołomu w Miekini. Genialne miejsce, muszę tam wrócić z aparatem. Stamtąd już prosto w dół do Krzeszowic. Oczywiście sklep rowerowy był już zamknięty. Wróciłem do domu po 38 km i chodzić nie mogę. Czwartek i piątek odpoczywam.
Komentarze