We środę wybrałem się po pracy na rower. Po paruset metrach okazało się, że coś w rowerze słychać jakby się mieliło. Słyszałem jakby coś w korbowodzie. Tak jakby tam piasek się dostał i teraz go mielę. Fakt ostatnio jeździliśmy po piachu z Konradem na tej wycieczce w okolicy Jaroszowca, a potem wracaliśmy w deszczu. Chciałem się przejechać na wycieczkę do Tenczynka, a potem zjechać do Krzeszowic na lody i dalej przez Ćmany tym żółtym szlakiem do Racławki. Po dłuższej drodze zaczęło mi przychodzić do głowy, że to może jednak suchy zapiaszczony łańcuch tak słychać. Na tej wycieczce z Konradem wracaliśmy po deszczu i wypłukało wszelkie smary z łańcucha, a potem jeszcze myłem przecież rower wodą. Zajechałem więc w Krzeszowicach do serwisu gdzie kupiłem rower i tam faktycznie potwierdzili moje przypuszczenia. Kupiłem też specjalny smar do łańcucha. Trochę przesmarowałem i od razu zrobiło się lepiej. W domu jeszcze pociągnąłem WD-40 i nasmarowałem łańcuch. Dziś wybieram się na kolejną dłuższą przejażdżkę. Zobaczymy czy to faktycznie pomogło. Jak nie to muszę rower zawieźć do serwisu. W czwartek i piątek cały dzień po pracy koszenie. Niestety ta majowa pierwsza trawa strasznie szybko rośnie. Dorobiłem sobie do kosiarki taką blokadę z tyłu, aby trawa jednak w środku się nie mieliła, tylko od razu była wyrzucana z tyłu na bok. Dzięki temu kosiarka już się nie blokuje gęstą dużą trawą.
Komentarze