Traktorem przez sad

A wczoraj kupiliśmy sobie z Basią małe martini rosso i wypiliśmy je wieczorem całe. W szerokich szklankach pełnych lodu. Pyszne było. Basia się opiła hi-hi-hi. A dziś przekopałem kawałek sadu. Po pierwsze po to, aby uniemożliwić sąsiadowi jeżdżenie przez mój sad traktorem. A co to do cholery naokoło drogą sie nie chce. Ja tam kosze i chce mieć ładnie, a nie koleiny od traktora. Jak tak w ogóle można komuś przez ogród. Ciekaw jestem jakbym ja sobie zaczął jeździć tak po jego podwórku. Pewnie wróciłbym z widłami w plecach. Po drugie Basia już w tamtym roku kupiła nasiona jarzynki. I wreszcie postanowiłem, że zasiejemy. Tam jest w zasadzie najlepsze miejsce na taki zagonek. Jutro muszę to jeszcze powiększyć. A teraz mi się chce już okropnie spać. A jeszcze jedno! Oglądaliśmy dziś film chiński Cesarzowa. Piękny film. Co za feeria kolorów.

Komentarze