No i zacząłem nową przygodę, nową zabawę. Dziś zaliczyłem pierwszą... skrzynkę. Na pierwszy ogień poszła 'Dupa Słonia' w Dolinie Będkowskiej. Trudno opisać uczucie jakie towarzyszy znalezieniu i otwarciu pierwszej w życiu skrzynki GeoCache. Ale po kolei: Gdzie słoń ma dupę wiem od dawna. Jestem stałym bywalcem Doliny Będkowskiej.
Zaraz za wodospadem 'Szum' idąc od Brzezinki patrzymy w lewo. Gdy nie ma liści widać doskonale ze ścieżki charakterystyczny kształt. Nawet ogonka można się dopatrzeć. Przechodzimy strumyk po belkach służących za mostek i już jesteśmy pod zadkiem. Z reguły zawsze spotyka się tam wspinaczy. Dziś też ich było sporo. Chyba zakładali nową trasę, albo poprawiali starą. Pierwszy raz widziałem wiertarkę spalinową. Wiercili dziury i wklejali uchwyty. W miejscu docelowym niestety natknąłem się na rodzinkę na sobotnim spacerze. Poczekałem aż sobie pójdą i ruszyłem w górę ścieżką. Doszedłem do podstawy skałki. Wypatrzyłem wspomniane w opisie górne okienko i mina mi zrzedła. Cholera wysoko. Powaliło kogoś, przecież to dla alpinistów skrzynka. Głupi ruszyłem jednak w górę wspinając się po skałce. Po jakichś trzech metrach i portkach pełnych strachu zaświtało mi w głowie Nie, to nie może być prawda. Przecież jakby trzeba było się wspinać, to ktoś by to napisał jasno i wyraźnie! Jakimś cudem udało mi się zleźć na dół bez większego uszczerbku na zdrowiu. Przypomniałem sobie, że było też napisane: 'skrzynka przeniesiona wyżej' No więc dawaj w górę po ścieżce na skałę. Wybiegłem prawie w podnieceniu na sam szczyt. Schodziłem się tam z pół godziny zaglądając pod każdy krzaczek. O mało nie przekopałem całej skałki, a miałem łopatkę przy sobie. Zrezygnowany zacząłem schodzić i nagle mnie olśniło. Było też w opisie: 'Wąskie przejście' Faktycznie ledwo się przecisnąłem, a żaden ze mnie grubas. Wszedłem do szczeliny w skale i patrzę: Jestem w tym górnym okienku. Wystawiłem głowę przez okienko, patrzę w lewo... Jest moja pierwsza!.
Siedzi sobie w szczelinie skalnej. Ostrożnie wyjąłem. Rozpakowałem woreczek. Aż mi się ręce trzęsły jak otwierałem. Pojemnik pełen skarbów. Aż nie pamiętam co tam było. Piękny drewniany medal z logo OpenCaching. Naklejki. Tipsy – tak to się chyba nazywa. Maluśki spinacz do bielizny z serduszkiem. Jego właśnie zabrałem na pamiątkę, a włożyłem Monetę 5 franków i zielony gwizdek. Wpisałem się do książki, ale z wrażenia chyba zapomniałem o dacie. No i podałem mój adres, a nie specjalnie założony z okazji OpenCaching. Nic to, przejdę się jeszcze raz i poprawię. Teraz już wiem gdzie szukać. Spakowałem wszystko jak było i wsunąłem na powrót w szczelinę. Po drodze porobiłem jeszcze trochę zdjęć kwiatków i skałek. Jakiś facet z dzieckiem zagadnął mnie czy fotografuje do jakiegoś albumu i czy jestem przyrodnikiem. Fajnie skoro wyglądam tak profesjonalnie – fotografując. Wyprowadziłem go jednak z błędu. Ruszyłem w dalszą drogę w poszukiwaniu kolejnej skrzynki tym razem na Sokolicy, ale to już inna bajka.
Zaraz za wodospadem 'Szum' idąc od Brzezinki patrzymy w lewo. Gdy nie ma liści widać doskonale ze ścieżki charakterystyczny kształt. Nawet ogonka można się dopatrzeć. Przechodzimy strumyk po belkach służących za mostek i już jesteśmy pod zadkiem. Z reguły zawsze spotyka się tam wspinaczy. Dziś też ich było sporo. Chyba zakładali nową trasę, albo poprawiali starą. Pierwszy raz widziałem wiertarkę spalinową. Wiercili dziury i wklejali uchwyty. W miejscu docelowym niestety natknąłem się na rodzinkę na sobotnim spacerze. Poczekałem aż sobie pójdą i ruszyłem w górę ścieżką. Doszedłem do podstawy skałki. Wypatrzyłem wspomniane w opisie górne okienko i mina mi zrzedła. Cholera wysoko. Powaliło kogoś, przecież to dla alpinistów skrzynka. Głupi ruszyłem jednak w górę wspinając się po skałce. Po jakichś trzech metrach i portkach pełnych strachu zaświtało mi w głowie Nie, to nie może być prawda. Przecież jakby trzeba było się wspinać, to ktoś by to napisał jasno i wyraźnie! Jakimś cudem udało mi się zleźć na dół bez większego uszczerbku na zdrowiu. Przypomniałem sobie, że było też napisane: 'skrzynka przeniesiona wyżej' No więc dawaj w górę po ścieżce na skałę. Wybiegłem prawie w podnieceniu na sam szczyt. Schodziłem się tam z pół godziny zaglądając pod każdy krzaczek. O mało nie przekopałem całej skałki, a miałem łopatkę przy sobie. Zrezygnowany zacząłem schodzić i nagle mnie olśniło. Było też w opisie: 'Wąskie przejście' Faktycznie ledwo się przecisnąłem, a żaden ze mnie grubas. Wszedłem do szczeliny w skale i patrzę: Jestem w tym górnym okienku. Wystawiłem głowę przez okienko, patrzę w lewo... Jest moja pierwsza!.
Siedzi sobie w szczelinie skalnej. Ostrożnie wyjąłem. Rozpakowałem woreczek. Aż mi się ręce trzęsły jak otwierałem. Pojemnik pełen skarbów. Aż nie pamiętam co tam było. Piękny drewniany medal z logo OpenCaching. Naklejki. Tipsy – tak to się chyba nazywa. Maluśki spinacz do bielizny z serduszkiem. Jego właśnie zabrałem na pamiątkę, a włożyłem Monetę 5 franków i zielony gwizdek. Wpisałem się do książki, ale z wrażenia chyba zapomniałem o dacie. No i podałem mój adres, a nie specjalnie założony z okazji OpenCaching. Nic to, przejdę się jeszcze raz i poprawię. Teraz już wiem gdzie szukać. Spakowałem wszystko jak było i wsunąłem na powrót w szczelinę. Po drodze porobiłem jeszcze trochę zdjęć kwiatków i skałek. Jakiś facet z dzieckiem zagadnął mnie czy fotografuje do jakiegoś albumu i czy jestem przyrodnikiem. Fajnie skoro wyglądam tak profesjonalnie – fotografując. Wyprowadziłem go jednak z błędu. Ruszyłem w dalszą drogę w poszukiwaniu kolejnej skrzynki tym razem na Sokolicy, ale to już inna bajka.![]() |
| OP03F0 |

Komentarze